63. Troll II #1 (Image/Extreme, lipiec 1994)

troll2Napiszę to od razu żeby nie było wątpliwości. Rob Liefeld jest królem (lub cesarzem) złego dobrego komiksu. Wcześniej czy później musiałem wziąć na tapetę jakąś historyjkę, w której ten geniusz maczał palce. Facet właściwie zasłużył na cały cykl artykułów, ale musiałbym na jakiś czas odpuścić pisanie o czymkolwiek innym. Zamiast tego przeczytajcie sobie podsumowanie twórczości tego kontrowersyjnego artysty.
W przypadku Trolla II Liefeld jest wymieniony na liście płac „jedynie” jako twórca postaci, ale za fabułę i rysunki są odpowiedzialni albo wierni słudzy albo klony. Inna sprawa, że w tak wyglądało mnóstwo amerykańskich zeszytów w tamtym okresie. Wielu autorów doszło bowiem do wniosku że talie osy, umięśnione mięśnie, kretyńskie fryzury i jeszcze głupsze fabuły to przepis na sukces. Czasem zdarzało się nawet coś fajnego w takim klimacie. Czasem. No cóż, ktoś to przecież kupował…
Troll to w ogóle niepodobny do Wolverine’a długowieczny karzeł kulturysta od zadań specjalnych współpracujący z super-grupą Youngblood.
troll2-2

Jest również narratorem. Scenariusz, no cóż, postaram się napisać o nim najdelikatniej jak mogę. To przewidywalny do bólu materiał dla filmu klasy Z. Jeden ze starych wrogów Trolla powraca. Jest to szalony naukowiec nazista, który chce zapanować nad światem i morduje jednego z przyjaciół karła. Volger (bo tak ma na imię zły charakter) postanawia porwać najlepszych naukowców na świecie i zmusić ich do pomocy przy realizacji swojego niecnego planu – stworzenia IV Rzeszy. Źli dostają u mnie najczęściej bardzo wysokie noty, ale ta postać jest nijaka pod każdym względem.

troll2-3

Zresztą, wszystko jest tu ekstremalnie nijakie. To również kolejny materiał szkoleniowy jak nie rysować stóp pod patronatem mistrza Liefelda. Lektura Death’s Head II and the Origin of Die-Cut bawiła mnie o wiele bardziej choć to przecież ten sam typ komiksu. Tam było tak źle, że aż dobrze a tu jest po prostu tak sobie. Nie polecam i następnym razem obiecuję znaleźć coś ciekawszego z liefeldowskiej stajni. Wybaczcie, że recenzja sprowadziła się zaledwie do kilku zdań i dwóch dużych obrazków, ale ten tytuł nie zasłużył na więcej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s