66. Madballs w grach video (Dziwne Kule po raz piąty i ostatni)

madballs_01Być może wrócę kiedyś do tematu Madballs (lub pochodnych), póki co pora kończyć tę piękną przygodę. Tym razem będzie o grach video. Ukazało się ich niewiele – raptem dwie. I to w bardzo dużym odstępie czasu… Pierwsza była zatytułowana po prostu Madballs. Stworzył ją Denton Designs a wydał Ocean – potentat na ówczesnym, 8-bitowym rynku.
TUTAJ znajdziecie dokładne informacje – zwróćcie uwagę na reklamę! Chodziło o to, żeby przy pomocy skoków przeskoczyć planszę nie wypadając z toru. Oczywiście przeszkadzały inne Dziwne Kule. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w to grałem. Kasety do C-64 zawierały po kilkanaście/kilkadziesiąt tytułów i gra musiała być naprawdę ekstra żeby użytkownik nie uruchomił kolejnej. Widocznie ta nie była… w 1988 roku można było spokojnie zrobić coś lepszego?


A teraz przenosimy się w czasie o ponad 20 lat. Gry video rozwinęły się na niewyobrażalną skalę. Niezależna kanadyjska firma Playbrains stworzyła zwariowaną strzelaninę przeznaczoną dla usług Xbox Live Arcade oraz Steam.


Coś mnie tknęło, sprawdziłem Steam po długiej przerwie… okazało się, że Madballs jest przecenione i kosztuje 1,5 euro. Pięknie. Wymyśliłem sobie, że przy okazji przetestuję też wersję beta usługi Steam Big Picture. Polega to na tym, że interfejs Steam przypomina konsolowy i możemy nim sterować przy pomocy pada. I wszystko byłoby pięknie gdybym miał odpowiedni kontroler (Logitech lub Xbox360). Próba zakończyła się fiaskiem i byłem zmuszony grać przy pomocy myszki i klawiatury… czego w tego typu tytułach nie lubię.

Pierwotnie chciałem napisać dużą recenzję Madballs in Babo: Invasion, ale niestety nie znalazłem czasu żeby ukończyć kampanię i nie wypalił też tryb multiplayer. Byłem skłonny spróbować swoich sił, ale gra nie jest ani nowa ani (zapewne) popularna w wersji PC. Może to i dobrze, jestem typowym Rasiakiem jeśli chodzi o granie przez sieć. 99% drewna i czasem przebłysk geniuszu. Podzielę się więc ogólnymi wrażeniami.

Historyjka wymyślona na potrzeby rozgrywki nie ma nic wspólnego ani z komiksem ani kreskówką. Trudno żeby było inaczej po tylu latach. Jest przyzwoite prawie animowane wprowadzenie. Walka o surowiec na planecie = misje i dużo strzelania. Do tego spory wybór broni oraz postaci, stosunkowo zróżnicowani przeciwnicy. Oprawa graficzna cieszy oko. Dźwięk nie irytuje, niektóre krótkie kwestie wypowiadane przez bohaterów bawią mniej więcej do piętnastego razu.
Pograłem kilka godzin. Było ok – przyzwyczaiłem się do sterowania i radośnie turlałem się po planszach eksterminując wrogów. Przedstawiciele sztucznej inteligencji zabici raz nie powstają z martwych. Jeśli wybiliśmy większość przeciwników i zginęliśmy, to jeździmy po pustym poziomie do momentu potyczki z kimś kto przeżył. Dziwny patent. Niestety, odniosłem wrażenie że jeszcze godzina i zacząłbym się nudzić. Brakowało możliwości sprawdzenia się z żywym przeciwnikiem, chociaż fanem multiplayera nie jestem.

Gra zebrała niezłe recenzje (średnio 8/10), niestety z powodu różnego rodzaju ograniczeń nie mogłem jej docenić w pełni. Myślę, że warto, ale za niższą cenę. Jeśli macie Xboxa to poczekajcie na obniżki i spróbujcie. Na zachętę video przygotowane przez Gamespot. Oficjalna strona gry znajduje się W TYM MIEJSCU.

Żegnajcie Dziwne Kule. Co teraz? Skeleton Warriors!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s