69. Skeleton Warriors #1-4 (Marvel, kwiecień-lipiec 1995)

sw3Tym razem omawianie większego tematu zacznę od komiksu. Trochę nietypowo, ale potrzebuję więcej czasu żeby obejrzeć trzynaście odcinków kreskówki. Marvel wypuścił cztery zeszyty limitowanej serii. Brak informacji o ograniczeniu do mini-serii jednak wydane numery tworzą sensowną całość. Co prawda na okładkach widnieje napis „BASED ON THE ANIMATED SERIES”, ale historyjki nie są tylko i wyłącznie adaptacją serialowych scenariuszy.
Nie oczekiwałem niczego specjalnego po tej produkcji Marvela. Trudno żądać fajerwerków od komiksów, które po prostu muszą powstać w wyniku umów pomiędzy rozrywkowymi koncernami. Kiedy recenzuję taki produkt, spodziewam się najwyżej przeciętnej historyjki z kilkoma złymi dobrymi momentami…
Moje pierwsze wrażenie: „okładki są nawet niezłe, ale to tylko okładki – przecież jakoś to musieli sprzedać”. A tu proszę – pozytywne zaskoczenie. Rysunki w środku są naprawdę niezłe! Pierwszy numer jest co najmniej przyzwoity (Greg Pro – trudno znaleźć więcej informacji o tym autorze). Następne są lepsze. Hiszpan Jesus Redondo był już doświadczonym rysownikiem, kiedy tworzył Skeleton Warriors. Miał na koncie prace dla brytyjskich wydawców (2000AD, Starlord, Tornado). To widać – w postaci tchnięto więcej życia i nie są tylko przerysowane z kadrów kreskówki. Chociaż Prince Lighstar nadal ma te nieszczęsne kolce.
sw-1-1
Trudno znaleźć jakieś konkretne informacje o scenarzystach. Spółka Adam J. Bezark/Gary Goodard (#1-2) i Ty Granaroli (#3-4) może nie dorównała swoim kunsztem rysownikom, ale wykonała solidną robotę. Fabuła została streszczona dwa dni temu – w komiksie nic się pod tym względem nie zmieniło. Śledzimy ciągłą walkę rodziny królewskiej i Barona Darka. Starcie – kolejny plan – starcie – kłótnia między rodzeństwem – starcie – kolejny plan… Podział na złych i dobrych nie jest aż tak wyraźny dzięki postaci jednego ze spadkobierców tronu. Joshua Steele aka Grimskull zostaje oszukany przez Barona i staje się mroczną postacią potrafiącą korzystać z cieni (wygląda trochę jak Morbius). Zdradził raz więc może zdradza cały czas? Pierwszy numer zaczyna się w chwili, kiedy władza nad Luminosity jest już przejęta przez Darka. Warto obejrzeć pierwsze odcinki serialu jeśli ktoś chce dokładnie poznać okoliczności powstania drużyny bohaterów – Legionu Światła.
Lektura Skeleton Warriors jest lekka i przyjemna – idealny przerywnik pomiędzy kolejnymi „poważnymi” komiksami.
sw3-srodek
Skeleton Warriors to mieszanka fantasy, science-fiction i horroru dla młodszych nastolatków*. Mamy więc w jednym miejscu zamki, powietrzne ścigacze, kościotrupy i krainę mroku. Miks jest całkiem udany. Autorzy musieli nałogowo (lub z przymusu hehe) oglądać takie produkcje Filmation jak Masters of the Universe czy Bravestarr. O różnicach i podobieństwach do tych seriali więcej przy okazji tekstu o kreskówce. Bardzo ważne – zachwyceni będą fani metalowej estetyki.
sw-2-srodek

To jedna z najlepszych licencjonowanych historyjek obrazkowych z jakimi miałem do czynienia. Bardzo miłe zaskoczenie. Nie spodziewajcie się kamienia milowego w dziejach komiksu, ale to pokaźna dawka licencjonowanej rozrywki. Gdyby tak Skeleton Warriors ukazało się w wersji dla starszych czytelników a tematu podjął się np. Bisley albo Glenn Fabry? Mmmm, to by było…

* Młodszych nastolatków w 1995 roku. Dzisiejszy gimnazjalista pobłażliwie prychnąłby śmiechem i poszedł grać w dziesiątą część Call of Duty.
atom-baner

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s