74. Boris the Bear #1 (Dark Horse, sierpień 1986)

Boris the Bear #1 frontWidok misia z uzi i kataną oraz pod-tytuł Slaughters the Teenage Radioactive Ninja Critters (umyślnie nie umieściłem go w nagłówku – wszystko by rozwalił!) nie są rzeczami, obok których przechodzi się obojętnie. Szczególnie kiedy komiks kosztuje jednego funta. To jednocześnie drugi zeszyt w historii wydany przez Dark Horse Comics, dziś trzecią co do wielkości oficynę komiksową w Stanach Zjednoczonych. W swojej niewiedzy byłem przekonany, że to kolejny typowy antropomorficzny tytuł z połowy lat 80. Okazało się, że jest trochę inaczej.
Historia stworzona przez zespół Richardson/Stradley/Smith opowiada o misiu, który korzystając z uprzejmości ludzi mieszka sobie w domku na drzewie. Jest dojrzały i do tego dość impulsywny.
Brzmi znajomo, pluszowy motyw był ostatnio kilka razy wykorzystany w filmie i grach. Seria została pomyślana jako parodia ówczesnych wiodących trendów panujących na amerykańskim rynku komiksowym. Pierwszy numer dedykowany został antropomorficznym postaciom, a więc tematowi szczególnie bliskiemu TZżaD. Zaczyna się od sceny, w której Boris przegląda nowości wydawnicze i coraz bardziej się denerwuje…
Boris the Bear #1
Lektura kolejnych zeszytów irytuje go do tego stopnia, że postanawia rozwiązać problem raz na zawsze. Chwyta więc za karabin i wyrusza na łowy.
Boris the Bear #1
Boris na swojej drodze spotyka i likwiduje całe tabuny postaci. Są to przede wszystkim flagowi bohaterowie z niezależnych wydawnictw. Usagi Yojimbo (katana nie wzięła się znikąd), Cerebus, Żółwie Ninja czy mniej u nas znani Hamster Vice albo Adolescent Radioactive Black Belt Hamsters. Autorzy za pośrednictwem pluszowej maszyny do zabijania recenzują antropomorficzne historyjki. I robią to w zabawny sposób. Boris nie wszystkich morduje z takim samym zapałem – tych bardziej udanych postaci nawet mu trochę żal. To parodia utrzymana w duchu czarnej komedii. Można się nieźle zapętlić, kiedy weźmiemy pod uwagę że parodiowane komiksy były często same parodiami lub pastiszami. Koncept jest więc zły dobry z założenia. Co ciekawe, niektórzy autorzy nie pozostali dłużni i „odpowiedzieli” na łamach swoich serii.
Bywa brutalnie, tym bardziej że miś nie ma zamiaru brać jeńców. Spójrzcie zresztą jak rozprawił się z jednym z Żółwi.
Boris the Bear #1
Seria kolejnych udanych egzekucji prowadzi do finałowej pułapki – Boris chce rozwiązać kwestię antropomorfów ostatecznie. Na scenie pojawia się jeszcze więcej ofiar. Giną w ilości kilku na kadr i następuje happy end. Wszystko to sprawnie narysowane. Jest czytelnie i undergroundowo jednocześnie. Zupełnie jak w parodiowanych komiksach – Cerebusie czy pierwszych odsłonach Teenage Mutant Ninja Turtles. Boris the Bear sympatyczna historyjka i ciekawy kawałek historii. Jest zamkniętą całością, a to zawsze zaleta w przypadku zeszytów. Będzie trzeba rozejrzeć się za kolejnymi odsłonami. Sądząc po okładkach, zapowiada się całkiem całkiem…
boris-the-bear

Advertisements

3 responses to “74. Boris the Bear #1 (Dark Horse, sierpień 1986)

  1. Nie wiem czy autor o tym wie ale okładka pierwszego numeru to nic innego jak tribute dla pierwszego numeru Elektra: Assassin Millera i Sienkiewicza 😉 Reszta okładek też nawiązuje do innych pozycji DC i Marvela. A z innej beczki – świetny blog 😉

    • Nie będę ściemniał – moja znajomość Elektry ogranicza się do zeszytu z As Editor. O ile nawiązania na pozostałych okładkach (np. do Elf Quest) rozpoznałem, to tutaj dałem ciała 🙂
      Poza tym dziękuję i zapraszam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s