Coś nowego. Clash Force.

clash force 1W nowym cyklu postów pod tytułem Coś Nowego chcę prezentować produkcje inspirowane ostatnimi dekadami XX wieku (jak to brzmi!). I będą to raczej projekty niskobudżetowe, tworzone przez pasjonatów.
Z wielką przyjemnością zacznę od Clash Force. Był kiedyś taki czas, że fani gier video po prostu w nie grali. Gry były fajne albo nie. Nikt nie rozprawiał nad psychologią głównego bohatera, teksturami, ilością klatek na sekundę czy dubbingiem. Człowiek odpalał kartridż/kasetę/dyskietkę po czym biegł w prawo/leciał w górę/przesuwał się na boki i najczęściej strzelał. Tęsknię za tym i gram w tytuły retro, których nadal powstaje całkiem sporo. Dają graczowi mniej możliwości, są mniej skomplikowane, nie wyglądają jak film.
To wszystko prawda, ale zrobienie dobrej gry tego typu wcale nie należy do łatwych.

Clash Force ściągnąłem w oczekiwaniu na naprawę NESa i paczkę z Pegasusem.

Grałem na iPadzie (zapowiedziano wersje na bardziej dostępne platformy, więc bez obaw). Do dyspozycji są cztery przyciski i sprawdza się to świetnie. Nieczułe albo źle rozwiązane sterowanie jest z reguły największą bolączka gier na urządzenia dotykowe. Tutaj nie ma żadnych problemów i tyle, jeśli chodzi o kwestie techniczne.

clash force 2
„Crackman i jego złe siły atakują i tylko Clash Force może go powstrzymać.” Oto całe wprowadzenie. Możemy grać dziobakiem, nosorożcem lub skorpionem. Różnica pomiędzy nimi jest kosmetyczna, ale nie spodziewałem się nic więcej po grze inspirowanej Contrą. Jest to klasyczny side scrolling shooter, w którym co kilka poziomów musimy zmierzyć się z bossem (za każdym razem jest to Crackman sterujący inną morderczą machiną). Skaczemy, strzelamy, zbieramy lepsze bronie… Czego chcieć więcej?

cf2
Poziomy są zróżnicowane, przeciwnicy ciekawi (tak, to wyżej to robot-kaktus) a muzyka nie przeszkadza. Całość została odpowiednio wyważona pod względem trudności. Jest trudno tam, gdzie trzeba. Level 15 i 19 dały mi się szczególnie we znaki. Nie irytowałem się, choć bliżej mi do niedzielnego gracza. Po prostu z każdej trudnej sytuacji jest tu wyjście, nawet gdy wszystko do Ciebie strzela na kilka sposobów – rozgrywka jest prosta i satysfakcjonująca. Jeśli jesteście właścicielami jakiegoś iSprzętu, to kupcie tę grę. 99 centów nie jest wygórowaną kwotą za kawał solidnej rozgrywki. 5 w skali szkolnej (najlepszej, moim zdaniem, do oceny gier).

Clash Force stworzył właściwie jeden człowiek – Justin Craig. Pomagało mu dwóch testerów, ścieżkę dźwiękową skomponowało Lucky Lion Studios. Nie mogę się doczekać, kiedy położę łapska na innej grze sygnowanej przez Spicy Gyro Games. Oto zwiastun Pollyrol, które jest już bardziej 16-bitowe i dostępne od pewnego czasu na AppStore.

Clash Force na AppStore
Oficjalna strona Spicy Gyro Games
Facebook

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s