Avengers – Władca Atlantydy (dvd)

i-the-avengers-wladca-atlantydy-dvdOto powraca najgorzej uczesana ekipa trykociarzy w historii. Obawiałem się tego dvd. Na tyle, że odkładałem seans kilka razy. Pierwsza płyta z przygodami ławki rezerwowej Mścicieli dostała ode mnie niską ocenę. A tu na dodatek do obejrzenia jest jeden odcinek więcej! Pierwsze wrażenie – tym razem obyło się bez niefortunnego tytułu. Władca Atlantydy brzmi o niebo lepiej niż Jajeczna Zemsta, która odzierała z resztek godności już i tak pocieszną super drużynę. Z drugiej strony nawet normalny tytuł nie pomoże jeśli kreskówki będą złe. Złe pod każdym względem. Jak jest tym razem? Czy były to kolejne dwie stracone godziny?

Przy okazji recenzji poprzedniej części zapomniałem o zwierzchniku Avengers. Facet jest strasznym dupkiem i ma na nazwisko Sikorski. Kogoś wam to przypomina? Ot, miły polski akcent.

Autorzy kreskówki doszli zapewne do wniosku, że trzeba pokazać kilku bohaterów z ekstraklasy. Zaczyna się z przytupem – w pierwszych trzech epizodach występują Kapitan Ameryka, Namor i Iron-man. Potem wszystko wraca do drugoligowej normy, ale i tak jest lepiej. Jest też więcej złoczyńców. Kolejny plus. Za to fabuła i rysunki pozostają na podobnym, średnim lub słabym poziomie. Najlepiej będzie jak opiszę krótko kolejne odcinki.

Wybór dowódcy. Kapitan Ameryka wkracza na scenę. Ant Man musi pokazać, że zasługuje na dowództwo. Najmocniejszy punkt to Baron Zemo ze swoim nazi-akcentem i jego świta złożona z mistrzów drugiego planu. Chyba najlepszy odcinek w całym zestawie.

wybor-dowodcy
Władca Atlantydy. Bohaterowie trafiają pod wodę i tradycyjnie nie mogą się dogadać z Namorem. Namora z kolei chcą obalić źli Atlantydzi na czele z Atumą. Nie wykorzystano potencjału drzemiącego w rybich złych charakterach – pojawiają się tylko na moment, a są naprawdę nieźli. No i straszny „wodny” filtr narzucony na obraz. Szkoda. Zresztą spójrzcie sami.

namor-filtr
Spadające gwiazdy. Warte obejrzenia, jeśli ktoś chce zobaczyć jak wygląda maksymalny stopień niedorzeczności scenariusza. No i Zodiac. Myślałem, że Taurus wygląda zabawnie. Demoniczny byk w portkach jest jednak niczym w porównaniu z kilkoma innymi członkami zodiakalnej ekipy. Poniżej stara, pierwsza wersja Zodiaca. Wyglądają śmiesznie? Uwierzcie, wariant z serialu to przebija.

Zodiac_(Team)_0002
Vision. Do dzieła. Walki z Ultronem ciąg dalszy. Najlepsza kwestia pada właśnie w tym epizodzie. „Waszą naiwność przebija tylko wasza głupota. Nie myślcie, że byście tu trafili, gdybym tego nie chciał.” Tako rzecze Ultron ukrywający się w skale oznaczonej swoją wielką podobizną. Pada tu też najlepsza drużynowa komenda. „Formacja podwójnego J!” i prawdopodobnie oznacza rozbiegnięcie się bez ładu i składu. Wybuch tajnej bazy poziomem wykonania przypomina efekty specjalne z nieodżałowanego programu Sigma i Pi.
Uczeń Czarodziejki. Scarlet Witch, oprócz tego że śpi w kostiumie, zna chyba tylko jedno zaklęcie. „Wiatry przeznaczenia odmieńcie się” jest frazą powtarzaną, nomen omen, do usrania. Nie wiem co jest tu bardziej pokraczne – mieszkańcy New Salem czy efekty specjalne? Najlepszy w tym wszystkim jest śmiech Grim Reapera.
Ziemia i Ogień. Znowu Zodiac. Czy mi się zdaje, czy nie ma tu zakończenia? Na miejscu szefów wytwórni też bym przerwał pracę ludzi odpowiedzialnych za tę kreskówkę.

Gdybym miał wybrać jedną z dwóch płyt z serialem Avengers: United They Stand, wybrałbym drugą część. Jest tu więcej wszystkiego, przede wszystkim motywów tak złych, że aż dobrych. Jak nadprogramowa ilość rogatych złoczyńców. Jak peleryny bohaterów powiewające w przeciwnych kierunkach. Wiatry przeznaczenia?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s