Hero #1 (Marvel, maj 1990)

hero1Z komiksem Hero wiąże się zabawna historia. To nagroda w konkursie, który niedawno organizowałem. Adresat nie zgłaszał się tak długo, że w końcu postanowiłem coś napisać o historyjce fantasy wydanej przez Marvel. Wtedy zwycięzca się odezwał i podał adres. Telepatia! Hasło z okładki – „Fantasy filled first issue” – średnio mnie przekonało, przecież każdy premierowy numer serii jest „thrilled”, „premium”, „brilliant” i w ogóle „great”. Okazuje się, że rzecz stworzyło kilku znanych również u nas autorów, ale w 1990 ich nazwiska nie były na tyle „duże” żeby stanowiło to zachętę do zakupu. David Michelinie (scenariusz), Steve Purcell (rysunki), Whilce Portacio (tusz). Takie spotkanie po latach to miła niespodzianka!

Dla mniej zorientowanych. Michelinie i Portacio pojawiali się nader często w komiksach wydawanych przez TM-Semic. Pierwszy napisał kilka świetnych Spider-manów z rysunkami Todda McFarlane’a, drugi z kolei jest odpowiedzialny m.in. za pierwsze odcinki przygód Punishera (pamiętacie okładkę, na której Frank trzyma armatę?). Steve Purcell to ojciec Sama i Maxa – duetu niezależnych detektywów, którzy wystąpili w jednej z najlepszych przygodówek point and click. Sam and Max Hit the Road można nadal bez problemu kupić i to za niewielkie pieniądze, podobnie jest z pierwszą serią wyprodukowaną przez Telltale (w polskiej wersji Wojciech Mann i Jarosław Boberek). Wierzcie mi – naprawdę warto.

Autorzy zostali w skrócie przedstawieni, teraz pora na ich dzieło. Cody Pace jest tonącym w długach ochroniarzem. Niesłownym dupkiem, który na dodatek ma pecha. Pasmo nieszczęść osiąga apogeum, kiedy Cody zgadza się dostarczyć pewną walizkę do budynku ONZ. Jego pracodawcy wcale nie są stereotypowymi arabskimi terrorystami.

hero1 (2)
Walizka zostaje dostarczona – okazuje się, że jest w niej bomba (naprawdę? niemożliwe!). Jest to jedna z najlepszych scen w całym komiksie. Bardzo mi się podoba taka koncepcja zabezpieczeń.

hero2
Cody ginie w wybuchu i przenosi się do świata fantasty. Okazuje się, że jest tam potężnym wojownikiem a tajemnicze istoty mają dla niego misję. Rysunki stoją na rzemieślniczym marvelowskim poziomie. Podejrzewam, że szefostwo nie dało Purcellowi rozwinąć skrzydeł i wyszło poprawnie, ale trochę bez ikry. Stwory z innego wymiaru są jednak całkiem ciekawe – plus za to, że nie poczęstowano czytelnika kolejnymi orkami, elfami i krasnoludami. Nie w pierwszym zeszycie. No i broń Cody’ego – miażdżąco-kłująco-siekający oskard?

hero3
Hero jest typową opowiastką fantasy, ale dobrze skrojoną – można tak zresztą napisać o wielu scenariuszach Davida M. Rozejrzę się za kompletem sześciu części – mam przeczucie, że z numeru numer jest coraz lepiej. To fajny komiks z jeszcze jednego powodu. Można tu podziwiać reklamy takich gier na NES jak Super Contra, Snake’s Revenge, Bionic Commando, Demon Sword i Double Dragon II. Wszystko to w jednym miejscu podwyższa ocenę zeszytu. Jestem na tak.

Reklamy

One response to “Hero #1 (Marvel, maj 1990)

  1. Glancko to wyglada… stare dobre marvelowskie zeszyty… okladka, projekt postaci i ta klimatyczna stopka w lewym gornym rogu mnie lapie calkowicie… „oryginalna” nazwa bohatera troche mniej… ciekawe czy z calego przejscia do „fantasy-zaswiatow” cos ma potem wyjsc – typu ze jak pokona wszystkie stwory to powroci do ziemskiego swiata albo zwyczajnie – wszystko okaze sie snem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s