Dungeons & Dragons: Wrota Burzy #1-2 (Kenzer/ISA, 2004)

wrota burzy 1Jeśli mam czegoś życzyć najgorszemu wrogowi, to jest to z reguły wizyta w hipermarkecie w sobotnie popołudnie lub wczesny wieczór. Auchan położony na rubieżach Trójmiasta zostaje wówczas zaatakowany przez kaszubską hordę. Trudno wyjść cało z bitewnego zgiełku, ale czasem się udaje. Ba, zdarza się przynieść do domu jakieś łupy. Tym razem kupiliśmy za niewielkie pieniądze kilka ciekawych filmów i komiksy z serii Dungeons & Dragons przecenione z 17,90 na 1,99 złote. Były ich całe sterty, niczym w dobrze ukrytym skarbcu. Ciekawe dlaczego?
Czy to sprawka czarnej magii, czy może są po prostu złe… A może tak złe, że aż dobre? Przenieśmy się na kilka chwil do pełnego przygód świata fantasy!

Dungeons & Dragons to najpopularniejsza marka RPG. Greyhawk z kolei jest pierwszym światem stworzonym na potrzeby gry. Przejdźmy do historii opisanej we Wrotach Burzy, które składają się z czterech epizodów zamieszczonych w dwóch tomach.

„Na krańcach Królestwa Bissel leży miasteczko Wrota Burzy. Ponieważ graniczy z nawiedzanymi przez potwory zaporowymi wierchami i zagrażają mu okresowe wylewy strumienia Real, służba w tamtejszym patrolu granicznym oznacza właściwie wygnanie.”
Wrotom zagrażają orki (nazwane dla urozmaicenia oghami), którym przewodzą złe siły pod postacią Pani Płomień. Wszystko tu jest na swoim miejscu. Drużyna oddelegowana do pokonania potężnej czarownicy składa się z młodego Paladyna, uroczej i zwinnej pół-elfki, elfa zwiadowcy, krasnoluda z rudą miotłą na głowie (tylko na hełmie, ale zawsze), arcy maga i barbarzyńcy z wielkim młotem. Właściwie w każdym zdaniu powinienem dodać „oczywiście”. Ale to oczywiste. Schematyczna do bólu historyjka prowadzi do pojedynku ze smokiem-szkieletem a całość nie została chyba napisana, tylko wygenerowana przy pomocy rzutów kostkami. Warto zaznaczyć, że rysunki w drugim tomie są o klasę lepsze (choć zapomina o tym, że bohater duszony w poprzednim numerze nie był ubrany, ale to przecież szczegół).

Pora na trochę smaczków. Onomatopeje są świetne.
Slicerip? No tak. Slice + rip. Jezus Maria Odynie.
wb2

Napisać o dialogach, że są drewniane, to w sumie komplement. Do tego postaci prawie cały czas głośno myślą. I nie są to myśli odkrywcze. Może pomylono kształt dymków? Kilkadziesiąt razy?
wb1
Podejrzewam, że imiona niektórych bohaterów też zostały wygenerowane przez specjalną aplikację. Krasnolud HAKIGNM? Nawet w Walii pukali by się w czoło.

wb3
Ciekawe, że w stopce wymienia się liternika oryginalnego wydania, choć wydawca postawił na nieśmiertelny font Comic Sans. Jestem zwolennikiem stosowania kar cielesnych za używanie tego kroju w ogóle, a co dopiero w komiksach. ISA nie jest jednak typowym wydawcą historyjek obrazkowych, no i Wrota Burzy ukazały się dekadę temu. Jednak mam dziwne przeczucie, że dziś wyglądałoby to tak samo. Efekt – w połączeniu ze stylem rysunków i kolorami typu „patrzcie, mam Photoshopa, może zastosujemy taki efekt?” – jest piorunujący.

Dlaczego mi się podobało skoro pastwię się nad tym komiksem?
Bo pamiętam godziny spędzone przy planszowej Magii i Mieczu oraz odkrywanie fabularnego Warhammera*. Bo lubię, raz na jakiś czas, kontakt ze sztampowym fantasy. Takie, jak to się modnie mawia, guilty pleasure. Za tę cenę to kawał złej dobrej rozrywki. Za 17,90 już nie bardzo. W kolejce do recenzji czeka cykl W Cieniu Smoków, na który składają się aż cztery tomy. Czy podołam tej samobójczej misji bez drużyny dzielnych kompanów? Może rzucić 2 x k100? Heironeousie (sic!) dodaj mi sił!

*Komiksy, których akcja dzieje się w Starym Świecie są o niebo lepsze! To znaczy po prostu dobre.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s