Legends of the Dark Claw #1 (DC, kwiecień 1996); Dark Claw Adventures #1 (DC, czerwiec 1997)

weekend-z-amalgam
darkclawokladkiBatman i Wolverine to jedni z moich ulubionych bohaterów. Spośród tych, którzy doczekali się mnóstwa komiksów, filmów i wersji. Są na tyle popularni, że rozpoznają je nawet osoby szerokim łukiem omijające historyjki obrazkowe. Bardzo byłem ciekawy tego, jak autorzy poradzą sobie z ryzykownym zadaniem połączenia dwóch tak ważnych dla swoich multiwersów postaci i te dwa zeszyty kupiłem w pierwszej kolejności.

Tytuł pierwszego komiksu nawiązuje do świetnej serii Legends of the Dark Knight, w ramach której publikowane były opowieści dla starszych czytelników (nie wiem jak jest teraz, kiedy seria została wznowiona jako digital first). Niestety – tylko nawiązuje. Scenariusz Through a glass darkly jest przeciętny, nieco słabszy od tego w recenzowanym wczoraj Bruce Wayne Agent of S.H.I.E.L.D., ale krzywdy nie ma. Trafiamy w sam środek walki pomiędzy Mrocznym Szponem a Hieną (nie trudno wywnioskować czyim „dzieckiem” jest ten łotr?).

legenddarkclaw1
Potem jest niemniej dynamicznie – finał to atak na Air Force One a w międzyczasie poznajemy korzenie głównego bohatera. Larry Hama wpadł na kilka fajnych patentów. Logan jest nie tylko bogaczem, ale również artystą. Zyskał moce w wyniku tego samego eksperymentu, co Hyena… Co z tego, skoro rzecz jest kiepsko narysowana. Tak, jak mógł być kiepsko narysowany komiks superbohaterski w 1997 roku. Kostiumy wyglądają kretyńsko, gęby są krzywe a muskuły i piersi zawsze wypięte do granic możliwości. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – jest słabo, ale nie tragicznie – czuć tu szkołę Roba Liefelda. Nie znoszę takiego stylu.

legenddarkclaw2
Legends of the Dark Claw to moim zdaniem zmarnowany potencjał. Mogło być pięknie a wyszło jakby była to jakaś nieudana produkcja z małego wydawnictwa, która nie doczekała drugiego numeru.
Jeśli chodzi o wspomniane krzywe gęby, to zerknijcie poniżej. Nieszczęśni statyści.

legenddarkclaw3

O wiele lepiej jest w przypadku Dark Claw Adventures. Tym razem tytuł nawiązuje do serialu animowanego i jest to niejako wejście na wyższy poziom. Komiks jest bowiem rzekomo oparty na jeszcze innej zmyślonej produkcji! Nawiązanie jest nie byle jakie, bo Batman: the Animated Series jest słusznie uważany za jeden z najlepszych seriali animowanych w historii.
Odzywają się demony przeszłości – córka Ra’s Apocalypse’a chce się zemścić na Loganie za śmierć ojca, na domiar złego (dobrego?) nadal kocha swojego wroga numer jeden. Zapowiada się nieźle.

darkclawadventures1
Zapowiada się nieźle i tak faktycznie jest. Od samego początku – sceny, w której Logan rozprawia się z cyborgami. Choć rysunki to kalka stylu znanego z serialu o Batmanie, to mają w sobie charakter. Kostium głównego bohatera jest niby ten sam, a jednak Dark Claw wygląda o wiele lepiej. Do tego kilka smaczków na drugim planie i zostałem kupiony przez Ricka Burchetta – kolejnego rysownika, którego za cholerę nie kojarzę.

darkclawadventures2

Ogromny plus należy się za to, że to zamknięta całość, podobnie jak odcinek serialu animowanego. Choć dużo to odniesień do przeszłości i „innych epizodów”, to jest to wszystko umiejętnie poukładane i podane czytelnikowi. Nie zaczyna się w połowie i nie kończy zapowiedzią ciągu dalszego, tak jak Legends of the Dark Claw. Ta historyjka jest dojrzalsza, niż może nam się wydawać na początku – podobnie jak w przypadku Batman: the Animated Series. Szkoda, że nie pokuszono się o stworzenie takiej animacji – jak na przykład brzmiałby wtedy muzyczny motyw przewodni filmu? Zejdźmy na ziemię. W starciu dwóch tytułów o tym samym bohaterze zdecydowanie wygrywa Dark Claw Adventures.

atom-baner

Advertisements

6 responses to “Legends of the Dark Claw #1 (DC, kwiecień 1996); Dark Claw Adventures #1 (DC, czerwiec 1997)

  1. Rzeczywiście Adventures bardzo przykuwa uwagę, chętnie bym sam to cos dorwał… Z drugiej strony Legends po tym co tu pokazałeś aż tak strasznie nie wygląda. Chyba, że jakichś szczególnych smaczków nie pokazałeś? 😉

    Swoja drogą Adventures to nawiązanie nie tylko do kreskówki, ale też komiksu który wychodził w takiej właśnie stylistyce. Ukazało się kilka serii a wspomniany Burchett dostał za nie 2 nagrody Eisnera.
    Mam jeden, kupiony bodaj w 94ym czy 95ym w Szwajcarii… świetna rzecz 🙂

  2. Już sama okładka „Dark Claw Adventures” przywodzi na myśl serial animowany o Batmanie.
    Nie znalazł się nikt, kto rzucałby się o prawa autorskie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s