Punisher Kills the Marvel Universe (Marvel, digital)

punisher kills marvelNo i znowu przyjdzie wam poczekać tydzień na recenzję jednego z tomów WKKM z Hachette. Z drugiej strony wszyscy o tym piszą, więc nic wielkiego się nie stanie.
Na warsztat trafia za to inny tytuł z Domu Pomysłów. Punisher Kills the Marvel Universe to, nomen omen, one-shot. Wspominałem o tym komiksie przy okazji recenzji innej historyjki mającej podobne założenie. Ma już swoje lata – ukazał się w wersji papierowej w 1995 roku. Ja swoją kopię ściągnąłem za darmo w ramach promocji Marvela na Comixology. Kilkaset pierwszych numerów można było dostać za darmo, wśród nich znalazły się też zamknięte całości. Akcja miała tak duże powodzenie, że pojawiły się problemy z obsługą wszystkich chętnych! Ciekawe, czy DC będzie kiedyś stać na taki gest?

Ale do rzeczy. Historia stworzona przez Ennisa i Braithwhaite’a to rzecz z cyklu „co by było gdyby?”… A więc co by było, gdyby rodzina Franka nie zginęła w wyniku gangsterskich porachunków tylko kolejnego starcia trykociarzy?
Byłoby krótko i na temat.
punisher kills2
Nigdy nie lubiłem cyklopa. Zresztą, ktoś go w ogóle lubi? Jeden z członków X-Men jest pierwszą ofiarą zemsty. Frank zostaje skazany. Zamiast do więzienia, trafia pod opiekę wpływowych ludzi, którzy również zostali pokrzywdzeni przez niekończący się crossover. Punisher zostaje maszyną do zabijania polującą zarówno na superbohaterów jak i superłotrów.
Tak oto trykociarze ponoszą konsekwencje swoich działań. Żadnych długich fabuł, żadnych wojen domowych rozpisanych na dziesiątki zeszytów z wielkimi finałami i obowiązkową niby-śmiercią ważnych bohaterów. Kula w łeb, nóż pod żebra, bomba w twarz i do piachu. Pozamiatane.

Pun1
Scenariusz Gartha Ennisa zilustrował Doug Braithwaite. Znany u nas właśnie dzięki rysunkom do Punishera (ze wskazaniem na wydany przez TM-Semic Eurohit). Gdyby branża w Stanach przyznawała Eisnera w kategorii „Najlepszy rysownik od obitych ryjów”, to Braithwaite odbierałby nagrodę na zmianę z Romitą Juniorem. Lima i połamane nosy wychodzą mu znakomicie, ale z resztą radzi sobie też dobrze. Irytuje natomiast cyfrowo poprawiony kolor, ale może miało być przaśnie? Wolę stare dobre rastry, o mojej niechęci do gradientów pisałem tu już zresztą kilka razy.

Punisher Kills the Marvel Universe nie jest wiekopomnym dziełem. To coś w rodzaju wydanego u nas przez Muchę Thora z zombie wikingami (również polecam!). Czyli Ennis chamski i rozrywkowy. Irytujący „poważnych krytyków” (w tym miejscu słychać moje parsknięcie śmiechem). Uwielbiam poważniejsze scenariusze stworzone przez tego faceta, ale przyjmuję bez popitki również takie, które stanowią odskocznię od kolejnych wielowątkowych intryg. Żaden spadek formy, tylko świadomie tworzone złe dobre komiksy. Polecam!

Reklamy

One response to “Punisher Kills the Marvel Universe (Marvel, digital)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s