Sky Commanders.

Sky-Commanders-Logo-2Autor: Marcin Zimakowski
(pierwotnie opublikowano na blogu American Golden 80s)
Niedaleka przyszłość. Z wód południowego Pacyfiku wyłania się nowy ogromny kontynent, stworzony przez tyleż potężną, co niebezpieczną energię radioaktywną, zwaną Patha 7. Ktokolwiek pierwiastek ów ujarzmi uzyska siłę wystarczającą do zdobycia władzy nad światem. Ambicję taką ma generał Lucas Plague, który stoi na czele grupy renegatów i najemników, zwanych Raiders. Ich diaboliczne plany zamierza pokrzyżować specjalnie powołany oddział wojskowych i geologów pod wodzą Mike’a Summita – Sky Commanders!

Tak z grubsza przedstawia się fabuła słabo u nas znanego serialu animowanego ze słynnej stajni Hanna-Barbera. To próba włączenia się tegoż studia w popularny w latach 80. nurt kreskówek o podłożu militarnym… czyli po prostu… super-żołnierzach walczących w obronie wolności/demokracji/amerykańskiego stylu bycia/niskich cen paliw (niepotrzebne skreślić).
SkyCommanders01

Raj dla alpinistów! Tak można stwierdzić w skrócie i z przymrużeniem oka.
Tak jak w przypadku każdego zabawkowego franchise’u liczy się oryginalny pomysł tak i tutaj takowy wygłówkowano. Były wielkie transformujące się roboty, zmutowane żółwie ninja, galaktyczny wojownicy, ale nikt nie wymyślił jeszcze strzelających do siebie alpinistów. Nie, nie transformujących się, ani nie zmutowanych – zwykłych, ale po zęby uzbrojonych i nieziemsko dzielnych alpinistów.

Ideą, która miała zawojować serca amerykańskich dzieci są tu niezwykłe plecaki, wystrzeliwujące laserowe kable – specjalną wersję liny wspinaczkowej w formie wiązki elektrycznej (znaczy kawałka sznurka w wersji zabawkowej), która umożliwia szybkie i bezpieczne przemieszczanie się między dwoma szczytami górskimi (czyli między meblami w wersji zabawkowej).
Nie wiem co było pierwsze – figurki Kennera czy serial H-B, i jak wszystko to się sprzedało – w sieci próżno szukać o Sky Commanders jakichkolwiek informacji. Cisza w eterze siłą rzeczy nasuwa oczywiste wnioski.

Serial inaczej odbiera dorosły widz a inaczej jego pociecha. I nie chodzi tu o stare podejście, że bajki siłą rzeczy są dla dzieci. Po prostu w „wersji dziecięcej” kreskówka daje nieźle po oczach. Lasery, ciągłe walki, futurystyczny sprzęt alpinistyczny, śmiganie od góry do góry, potwory, nieźle skonstruowane postacie i pojazdy. Czego chcieć więcej? Dziecko zwraca uwagę na inne rzeczy niż wymagający i znudzony dwudziestolatek. Te same kwestie sprawiają, że kolejne odcinki trudniej mi obecnie oglądać. Tło fabularne praktycznie tu nie istnieje. A może bajerów zrobiło się nagle za mało?

plague
Bolączką serii jest brak większych możliwości kreowania ciekawych historii w przedstawionym świecie. Dwie małe grupki niewiele różniących się górskich komandosów atakujących się non stop w niezmiennym „tybetańskim krajobrazie” plus kilka potworów to trochę mało atutów.

Jednym z problemów dla widza jest także… taktyka! Trudno się czasem zorientować dlaczego w danym momencie używany jest konkretny sprzęt, jakie ma on zastosowanie i jak sprawia się w starciu z inną bronią. Przez co trudno wczuć się w klimat i identyfikować z bohaterami. Chodzi mi o to, ze każde dziecko wie jaka jest różnica między samolotem a czołgiem G.I.Joe, po co i w co Autoboty się transformują, kiedy Planetarianie powinni połączyć siły i wezwać swojego Kapitana. Tutaj jest chaos.

liny
Design bohaterów, plecaków czy pojazdów jest naprawdę niezły (norma w latach 80.), choć nikt specjalnie się tu nie wybija. Z czasem postacie się odróżnia, ale konia z rzędem temu kto wymieni bohaterów po imieniu i powie jaka jest rola większości z nich.
Na dodatek wszyscy bohaterowie pojawiają się już na starcie w pierwszym odcinku i obsada w ogóle się nie zmienia. Kolejne odsłony nie mają wiodących postaci, walczą wszyscy. I właśnie – zasadniczo tylko do siebie strzelają, jeżdżą po linach, zestrzeliwują samoloty, od czasu do czasu gdzieś jakiś potwór się pojawi. Za sprawą tego odcinki niespecjalnie się od siebie różnią i łatwo stracić przy oglądaniu koncentrację. Pojawiają się pytania z cyklu „ale o co chodzi?”. Pierwsze kilka odsłon jest zresztą niesamowicie wtórne.
Dopiero od szóstego odcinka zaczyna się trochę zmieniać krajobraz, pory dnia, pogoda, pojawia się statek z rozbitkami, a w przedostatniej części Raiders nawet zmuszeni są ze Sky Commanders współpracować. Pod sam koniec serii pojawia się również nowe wyposażenie, pojazdy oraz wielki statek dowodzenia Raidersów.

Kuleje też trochę chronologia serialu. Np Jurij który przewija się już od pierwszego odcinka nagle pojawia się w czwartym jako „nowy rekrut”…
Plusami są natomiast poza wspomnianym designem naprawdę porządny voice-acting i muzyka. Choć nie znajdzie się żaden zapadający w pamięć kawałek. Z obsady warto wyróżnić Bernarda Erharda, który zdecydowanie wyróżnia się jako diaboliczny generał Plague. Większość aktorów to solidna stara gwardia, biorąca udział na przykład przy Transformersach.
Ciekawostką jest głos Kodjaka – jego autor to sam Soon-Tek Oh! Koreańsko-japoński aktor znany m.in. jako pułkownik Yin z „Zaginionego w akcji 2” czy niezliczonych ról serialowych.

kodjak-soon tek oh
Tyle.
Ogólnie powiedziałbym, że Sky Commanders to niewykorzystany, czy po prostu źle wykorzystany potencjał. Trochę więcej wyrazistych postaci, zróżnicowanych krajobrazów, zwiększenie nacisku na fabułę by szerzej zaprezentować atuty zabawek, czytelność akcji, szczypta humoru. I byłoby dużo dużo lepiej. A tak? Żółwie ninja czy wielkie roboty cały czas siedzą w głowie zaś bojowi alpiniści pozostają w sekcji zapomnianych wrażeń z dzieciństwa.

sc3
Jedyny sezon serialu został wydany na dvd w Stanach kilka miesięcy po opublikowaniu tego tekstu. Zapewne nie doczekamy się europejskiej wersji (przyp.ŁK).

Sky Commanders
1987; 1 sezon (13 odcinków)
Stany Zjednoczone | Hanna-Barbera

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s