Tokijska Policja Gore, czyli za co kochamy Japończyków.

tokyo gore policeAutor: Michał Felcenloben
Ludzki organizm w siedmiu procentach składa się z krwi. Oznacza to, że przeciętny człowiek zawiera około pięciu litrów czerwonej mazi. Oczywistą sprawą dla fanów b-klasowych horrorów jest, że postacie krwawią tak długo, jak chce tego reżyser. Yoshihiro Nishimura jest pod tym względem bardzo wymagający, czego dobitnym przykładem jest jego Tokyo Gore Police.
Film z 2008 roku jest w zasadzie zrealizowanym z większym budżetem i z lepszym sprzętem remakiem filmu Anatomia Extincion zrobionego przez Nishimurę w 1995 roku, z tą różnicą że tamten był o połowę krótszy od trwającego blisko dwie godziny Tokyo Gore Police.

Akcja rozgrywa się w stolicy kraju kwitnącej wiśni w bliżej nieokreślonej przyszłości. Główna bohaterka Ruka szuka zemsty za śmierć ojca. Należy ona do specjalnej jednostki policji, której jedynym zadaniem jest tropienie i zabijanie Inżynierów, czyli zmutowanych, psychopatycznych bandytów, którzy modyfikują swoje ciała w taki sposób, że ich rany zamieniają się w broń. Dla twórców jest to idealny pretekst do dużej ilości scen ucinanych kończyn, z których przy akompaniamencie krzyków bryzgają nieskończone ilości krwi. Nikt nie wie skąd wzięli się inżynierowie, a jedynym sposobem na ich zabicie jest uszkodzenie znajdującego się w ich ciele guza w kształcie klucza. Ruka jest oczywiście chlubą swojej jednostki. Doskonale wyszkolona (opanowała sztukę Rocket Jumpów!), bezlitosna i ładna na tyle, że nie musi zawracać sobie głowy noszeniem regulaminowego munduru wzorowanego na samurajskiej zbroi.

tokyo-gore-police02
Całość jest w zasadzie poligonem dla wyjątkowo bujnej fantazji twórców. Brzmi jak banał, bo Japończycy przyzwyczaili nas do swoich przedziwnych teleturniejów czy reklam. Mimo wszystko w niektórych momentach można naprawdę wymięknąć. Za przykład niech posłuży scena w knajpie ze striptizem, w której tańczą zmutowane panienki. Mamy tutaj między innymi kobietę ślimaka z muszlą na plecach, ale najdziwniejsza była podłączona do kroplówki pani, której ciało przybrało formę krzesła, ejakulująca bądź sikająca na uradowany tłum dziwolągów. To naprawdę tylko niewielki wycinek tego, co czeka widza podczas seansu. Nishimura jest obdarzony niezwykłą wyobraźnią, a nie chciałbym zdradzić wszystkiego co zrodziło się w jego głowie. Na tle całej masy szczególnie wyróżnia się „pies” komendanta. Niejedno w życiu widziałem, ale to mnie złamało i długo nie mogłem zebrać szczęki z podłogi.

Bardzo ciekawym elementem są pojawiające się w filmie przerywniki w postaci reklam, które świetnie budują tło akcji pokazując jakim ponurym miejscem jest Tokio przyszłości. Mamy tutaj bardzo klimatyczne reklamy policji momentalnie kojarzące się z serią Robcop, ale o wiele brutalniejsze. Na jednej z nich dzieci grają w piłkę głową psychopaty zmasakrowanego przez dzielnych stróżów prawa i genetycznej czystości. Jest też reklama kolorowych kawai nożyków do podcinania sobie żył, gra familijna Remote Control Execution oraz kampania społeczna uświadamiająca jakim złem jest praktyka harakiri. Nawet kluczowa scena wyjaśniająca tajemnicę śmierci ojca Ruki oraz pochodzenie inżynierów została odarta z powagi.

Tokyo Gore Police CD1
W tym filmie nie ma dłużyzn czy zbędnych scen. Jeśli już ktoś się jakiejś dopatrzy to niech nie narzeka, bo w zamian dostaje świetnej jakości jatkę. Efekty gore stoją na wysokim poziomie. Jest scena z wiertarką, scena ciałem rozpuszczanym przez kwas tryskający z piersi zmutowanej uczennicy z nożykiem do tapet zamiast ręki. Jak pisałem na początku, krwi jest bardzo dużo, ale oprócz tego dostajemy masę świetnej charakteryzacji i przede wszystkim genialne pomysły, bo jak inaczej nazwać szalonego naukowca z działem strzelającym obciętymi ramionami, które duszą swoją ofiarę? Zmieszane w odpowiednich proporcjach humor i masakra sprawiają, że Tokyo Gore Police jest pozycją obowiązkową dla każdego fana japońskiej popkultury i świetnym wstępem w ciekawy świat japońskiego kina gore.

600full-tokyo-gore-police-screenshot
Tokyo Gore Police
Japonia 2008: Reżyseria: Yoshihiro Nishimura

Advertisements

One response to “Tokijska Policja Gore, czyli za co kochamy Japończyków.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s