Naive Inter-Dimensional Commando Koalas #1 (Independent Comics Group, październik 1986)

koalas1Autor: Łukasz Kowalczuk
Po Łagodnie Podgrzanych Niedojrzałych Płciowo Kung-Fu Susłach przyszła pora na Naiwne Między-wymiarowe Komando Koali. Nie! Czekajcie, nie wyłączajcie strony! Nie jest tak źle, jak poprzednio!
Zamiast klasycznego wstępu autorzy opublikowali informację o tym, jak wielkie niebezpieczeństwo grozi misiom z Antypodów. Za to duży plus już na starcie. Kolejny za nawiązania do klasycznych okładek albumów the Beatles. Bohaterowie komiksu grają bowiem w kapeli rockowej, która bije rekordy popularności w Australii. Nawiasem pisząc, gdyby ktoś nie wiedział, Australijczycy wiedzą jak grać na gitarach i mają bardzo bogate tradycje muzyczne (wspominałem o tym kiedyś TUTAJ).

koalas2
Nie regulujcie odbiorników, kilka pierwszych stron jest narysowane do góry nogami. Potem następuje przejście między wymiarami i ekipa ląduje w naszym świecie, konkretnie w Stanach Zjednoczonych (gdzieżby indziej?). Czeka ich misja na Bliskim Wschodzie, przygody, romanse… Pojawiają się też gościnnie Adolescent Radioactive Black Belt Hamsters. Chomiki czekają cierpliwie na recenzję – ich przygody to kilkanaście zeszytów (trzy serie i spin-offy!).

Zacznijmy od szaty graficznej. Gerald Forton to kolejny weteran branży, o którym pierwsze słyszę (a raczej czytam). Oto jego, dość przedpotopowa, strona www. Rysunki są na bardzo przyzwoitym poziomie. W porównaniu z nieszczęsnymi Kung-Fu Susłami każdy kadr jest tu dziełem sztuki i mistrzostwem świata. Czuć tu rękę sprawnego rzemieślnika, z drugiej strony nie ma w stylu Fortona niczego charakterystycznego i nawet w 1986 roku jego prace musiały trącić myszką. Zachwyceni będą pedanci, wszystko zdaje się być tu dopięte na ostatni guzik.
Autorzy uniknęli odwiecznego problemu z imionami dla swoich bohaterów i po prostu ochrzcili wszystkich Bruce.
koalas3
Nazwisko scenarzysty powinno coś mówić polskim komiksiarzom z dobrą pamięcią. Sean Deming jest bowiem odpowiedzialny za scenariusz do komiksowego Hobbita (na spółkę z Chuckiem Dixonem). Ot, ciekawostka. Historyjka, jak w przypadku rysunków, jest przyzwoita i nic ponad to.

Jeśli zastanawiacie się, jak wyglądałyby przygody antropomorfów w mainstreamowym komiksie kilkadziesiąt lat temu, to macie odpowiedź. Bo choć N.I-D.C.K. wydała niezależna firma w połowie lat 80., to tytuł ten wygląda jak żywcem wycięty z jakiegoś Essentiala opartego o archiwa starsze o kilkanaście lat. W związku z tym, że komiks jest śmiesznie tani, nie żałuję ani jednego wydanego grosza. Ciekawa rzecz, choć nie sądzę żebym kiedyś do niej wrócił i nie dziwię się, że przygody Komando Koali skończyły się na jednym numerze.

atom-baner

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s