Byle do piątku trzynastego (Karton, styczeń 2012)

Byle_do_piatkuAutor: Łukasz Kowalczuk
Recenzja pierwotnie opublikowana na łamach Ziniola.

Byle do Piątku Trzynastego opowiada o perypetiach seryjnych morderców, którzy usiłują wiązać koniec z końcem w rzeczywistości przerastającej niejednego zwyrodnialca. Pierwotnie cykl drukowany w nieodżałowanym Kartonie, doczekał się trejdpejperbeku z prawdziwego zdarzenia. Siedem epizodów w jednym zeszycie.

To komiks, który najzwyczajniej w świecie trafia w mój gust. Narysowany miłym dla oka, kreskówkowym stylem. Bez „artystycznych” popisów, których nienawidzę*.

Postacie są żywcem wyjęte ze slasherów, ale nie chamsko skopiowane. Sztybor z Nowackim zadbali o to, żeby było swojsko i jednocześnie bez obciachu (to trudna sztuka). Fabule i gagom bliżej do Family Guya niż włatców móch. Rażących sucharów nie odnotowałem. Kolejny plus. Okładka jest bajerancka, layout wzorowany na EC to zawsze świetny wybór świadczący o wysublimowanym guście autorów (w tym miejscu porozumiewawcze mrugnięcie okiem). Historyjki zostały poddane graficznemu tuningowi. Nie jestem do końca przekonany jeśli chodzi o wykorzystanie tekstury starego papieru w całym komiksie… Ale rozumiem, że jak stylizacja, to na całego.

P13_s12
Między poszczególnymi odcinkami można podziwiać wariacje na temat bohaterów w wykonaniu takich zawodników jak Kalinowski, Śledziński czy Truściński. Zaproszeni goście nie odwalili pańszczyzny. Na drugiej stronie okładki odręczny rysunek Nowackiego, na trzeciej zamontowany oryginalny kadr z komiksu. Rzecz jest bardzo dobrze wydana. Z okazji 20-lecia serii życzę sobie wersję oprawioną w ludzką skórę.

Podsumowując w modny sposób – Lubię To, tudzież Jaram się. Cieszy mnie, że nie zaspałem i zakupiłem Byle do Piątku 13 zanim minęła okazja. Szkoda, że nakład jest tak mały (100 egzemplarzy). To zbyt fajna rzecz żeby czytali ją tylko komiksiarze! Takie jednak mamy realia i autorzy nie mieli złych intencji. Widziałbym ciąg dalszy przygód wesołej gromadki np. na łamach Grabarza Polskiego*** – polubiłem tych morderców i trudno mi się z nimi rozstawać.

*Chodzi mi o przysłowiowe „dorabianie piździe uszu” – rysowanie w „artystycznym” stylu nie pasującym do historii, ale pieszczącym ego rysownika.
**Kupiłem nawet dwa egzemplarze – ta recenzja to część niecnego planu, żeby drugi sprzedać z okrutną przebitką. (to bym poprosił drobnym fontem jeśli można 🙂
***Dla niezorientowanych. Grabarz Polski to regularnie ukazujące się, cyfrowy spadkobierca Czachopisma – magazynu poświęconego grozie. W ostatnim numerze, głównie poświęconym postaciom barbarzyńców, można przeczytać o komiksowym Conanie (recenzja była pisana rok temu, przez ten czasu ukazały się oczywiście kolejne numery! – dop. autor).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s