Guyver: Cała guma na marne.

guyver
Autor: Grzegorz Kłos
Kiedy poznałem Power Rangers, byłem już za stary, aby emocjonować się przygodami małolatów w spandeksie (nawet siedmiolatek jest na to za stary – przyp. ŁK). Jedyna rzecz, jaka robiła na mnie wrażenie to pojawiający się w każdym odcinku przeciwnicy. Nadal jestem zdania, że ich twórcom powinno reglamentować się twarde narkotyki. Dlatego sporo obiecywałem sobie po filmie wypełnionym po brzegi tego typu atrakcjami. Zwłaszcza że do obsady trafili weterani kina grozy, reżyserią zajęli się goście odpowiadający za FX m.in. w Gremlinach, a do tego wąsaty Luke Skywalker zmienia się w gadającego chrząszcza. Czad, prawda? No właśnie nie do końca.

1

2
Guyver to film z gatunku tokusatsu i jednocześnie luźna ekranizacja mangi Yoshikiego Takaya’i z lat 80. Bohaterem jest młody Amerykanin, przypadkowo natrafiający na artefakt obcych, pod wpływem którego pokrywa się biomechaniczną zbroją. Jako tytułowy Guyver musi pokrzyżować plany złowrogiej korporacji Kronos pragnącej zdobyć władzę nad światem.

3

4
Niestety to, co wyśmienicie sprawdza się w dwudziestokilkuminutowej kreskówce czy serialu, wcale nie musi zdawać egzaminu w pełnometrażowym filmie. I Guyver jest tego bolesnym dowodem. Nie spodziewajcie się drugich TMNT. To półtorej godziny nieporadnie opowiedzianej, a przede wszystkim dojmująco nudnej i mało zabawnej historii, która do końca nie wiadomo, do kogo jest adresowana. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio jakiś film mnie tak wymęczył. A tolerancję mam ogromną – dwa razy, prawie na trzeźwo, obejrzałem Robot Holocaust.

5

6

7.
Sytuacji nie ratują aktorzy, na czele z drętwym Markiem Hamillem. Jedynym jasnym punktem okazał się jak zwykle rewelacyjny David Gale w roli diabolicznego prezesa korporacji. Zarówno Michael Berryman jak i Jeffrey Combs, znani każdemu fanowi horrorów, spełniają tutaj jedynie funkcję niepotrzebnych ozdobników. Ciekawe czy ścieżka dźwiękowa wam również skojarzy się z soft porno.

8

10
Guyvera wyreżyserowali Screaming Mad George oraz Steve Wang – obaj Japończycy to legendy branży, więc trudno się dziwić, że strona wizualna stoi tu na najwyższym poziomie. W filmie pojawia się w sumie około 50 scen, w których wykorzystano gumowe kostiumy oraz animatronikę. W dodatku wszystko wygląda wysokobudżetowo i aż przykro patrzeć, jak zmarnowano taki potencjał. Dlatego jeśli musicie obejrzeć Guyvera to tylko i wyłącznie dla efektów specjalnych. Nie liczcie również na efektowne walki – są jeszcze gorsze od tych w Power Rangers. Tak, to możliwe.

11

12
Wydanie VHS:
W Polsce Guyver ukazał się jako Mutronika (od europejskiego alternatywnego tytułu Mutronics) i został wydany na kasetach wideo (duże pudełka) przez Imperial. Ostatnio widziałem na Allegro za 25 zł. Ja dałem 10 i przepłaciłem.
Guyver
aka Mutronika
Stany Zjednoczone/Japonia, 1991, reżyseria: Mad George i Steve Wang
Wydanie VHS: Imperial Entertainment

Reklamy

One response to “Guyver: Cała guma na marne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s