Krótka i niekompletna relacja z Bałtyckiego Festiwalu Komiksu 2013.

sala
Autor: Łukasz Kowalczuk | Zdjęcia: Joanna Kowalczuk
Wyspany i wypoczęty po dość intensywnym weekendzie mogę skrobnąć kilka słów na temat szóstej edycji BFK. Zaznaczyłem już w tytule, że będzie krótko i niekompletnie. A to dlatego, że zaangażowany w kilka rzeczy na raz, nie byłem w stanie wziąć udziału w większości zaplanowanych atrakcji. Frekwencja na prelekcjach, spotkaniach i warsztatach raczej dopisała. Napiszę o tych, w których uczestniczyłem. Zdjęć jest niewiele, ale na pewno lada chwila pojawi się ich w sieci więcej (Daniel Hilbrecht zrobił ich około miliona).

Piątek
Imprezę rozpoczął mecz piłkarski Komiksiarze Trójmiasta kontra Reszta Świata. Rok temu składy były przemieszane i spotkanie było bardzo jednostronne. Tym razem klucz geograficzny został, mniej więcej, zachowany i górą było Trójmiasto. Poziom piłki na świecie się wyrównuje i daliśmy strzelić gościom trzy bramki. Osobiście byłem tak uprzejmy, że wpuściłem dwie. My strzeliliśmy sześć i oliwa sprawiedliwa. Potem wernisaż w CH Manhattan, pobieżne sprawdzenie sprzętu w Bibliotece i do domu. Kolejka spóźniona i zatłoczona jak na piątek przystało. Jeśli miałbym wysadzić w powietrze jakiś gmach, to tuż po centrali Poczty, ZUS i Sejmie, byłaby to siedziba SKM.

Sobota
Niezmiernie żałuję, że nie byłem na prelekcji Kajetana Kusiny i Bartłomieja Gajdzisa. Mięśnie mają mięśnie, czyli o pewnym fenomenie komiksu superbohaterskiego to rzecz o Liefeldzie, którego bardzo szanujemy i kochamy miłością tak złą, że aż dobrą. Trwają pertraktacje na temat opublikowania wykładu na łamach Szlamu.
Mniej więcej od 10 trwał targ komiksowy, tym razem mieszczący się na dole Centrum Handlowego. Miejsce dla handlujących chyba lepsze, ale jeśli ktoś chciał lub musiał znaleźć się kilka razy na górze, to już było trochę trudniej. Sprzedawałem rzeczy ze SmallPress.pl, swoje ziny i kilka innych rzeczy. Dziękuję bardzo wszystkim, którzy wydali u mnie swoje ciężko zarobione lub wyproszone u rodziców pieniądze. Kupiłem sobie za to kilka fajnych komiksów, ale o tym na końcu. Specjalne podziękowania dla kolegów i koleżanek pilnujących stoiska pod moją nieobecność – szczególnie dla wydawnictwa Taiga. Jeśli interesuje was manga, to sprawdźcie ich koniecznie.

O 11 wziąłem udział w spotkaniu z Sitwą oraz osobami aspirującymi do tego grona. Nikt nie przyznał się do bycia w Sitwie, ale ja wiem swoje. Dla niezorientowanych – Sitwa to polscy wydawcy komiksowi i komiksiarze, którzy robią swoje i nie węszą spisków, ale sami należą do jednego, który ma na celu zniszczenie polskiego komiksu. Super Inicjatywa Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. I, jak na TWA przystało, wydawcy zadawali sobie wzajemnie pytania. Dobry pomysł, bo spotkanie odbyło się bez spiny i w sympatycznej atmosferze. Nie wyszedłem tak głupio jak w Bydgoszczy.
Aha, plany wydawnicze SmallPress.pl? Dokończymy serie publikowane w sieci i będziemy się starać wydać je drukiem w jakiś sposób (crowd-funding? kooperacja?). Na pewno ukażą się w cyfrowych wersjach zbiorczych. Nienawidzę Ludzi #5 jeszcze w tym roku.
No i publicznie obiecałem książkę o TM-Semic. To znaczy, że ukaże się w tym roku na MFKiG w Łodzi. Naprawdę, jeśli się to nie stanie, możecie mnie pobić.

W samo południe na dużej sali pojawiła się gwiazda imprezy – David Lloyd. Przez pierwszą godzinę prezentował swój projekt Aces Weekly – cyfrowy magazyn komiksowy, który zapowiada się bardzo ciekawie. Są tam dinozaury i święty Mikołaj bijący nazistów – możecie spodziewać się recenzji jeszcze w tym miesiącu. Poniżej karta z kodem służącym do ściągnięcia magazynu. Kod jest oczywiście z drugiej strony.

aces
Druga godzina to wywiad z brytyjskim twórcą i jednocześnie mój debiut w roli zadającego pytania na komiksowej imprezie. Na początku byłem zdenerwowany, ale Lloyd to przesympatyczny człowiek i jakoś poszło. Choć starałem się unikać pytań o V jak Vendetta, to naturalnie wracaliśmy do tego tytułu. Autor wiele też mówił o polityce, a że poglądy ma sprecyzowane i potrafi je przedstawić w przystępny sposób, to było ciekawie. Na naszym rynku wydano bardzo mało komiksów Lloyda, była więc okazja, żeby pokazać inne jego rzeczy. Chyba wyszło ok, niestety zostało mało czasu na pytania od publiczności (przepraszam!).

lloyd
Potem pędem do małej sali, żeby zacząć prelekcję o krewnych i kuzynach Żółwi Ninja. Ku mojemu zdziwieniu, pojawili się nie tylko krewni i znajomi (dzięki!), ale również obcy (dzięki podwójne!). Prelekcja być może ukaże się w wersji drukowanej w pewnym znamienitym komiksowym periodyku. Na pewno postaram się też przygotować ciąg dalszy, bo temat jest tego warty. Jeśli dzięki temu wykładowi ktoś faktycznie kupi komiks o Kameleonach, Susłach albo innym Koala Komando, to znaczy że osiągnąłem cel.

Mistrz drugiego planu.
sitwa
Ziewanie czy szok? Do części komiksów dodane były okulary 3D!
ziewanieczyszok
kajetan3d
Zwycięzca losowania. Gratulujemy!
zwyciezca
Papieros, godzina na stoisku i czas na pokaz filmu Figurki po polsku #3. Choć jest to temat pojawiający się bardzo rzadko na konwentach/festiwalach, to produkcja Polish Figure Collectors zgromadziła na dużej sali około dwudziestu osób. Pierwsze koty za płoty!

Kolejna godzina na stoisku, zwinięcie mandżura, papieros, poczęstunek, kręgielnia z głuchym jak pień didżejem i najlepszy punkt wieczoru – after w hipsterskiej norce zwanej wdzięcznie Lamusem. Fajna muzyka (nie przeszkadzająca), dobre piwo i towarzystwo, studenci czytający książki przy barze (w sobotni wieczór to wcale nie wygląda inteligentnie koleżko) i zwariowany Ormianin grasujący w okolicy. Czego chcieć więcej? Kebaba w środku nocy.

Niedziela
Prelekcje i spotkania przeniosły się Gdańskiej Szkoły Artystycznej. Sala była przytulna i bałem się, że jak tam usiądę to zasnę. Dlatego większość niedzieli spędziłem na stoiskach. Głównie buszując w towarze wystawionym przez Kubę Babczyńskiego. ZAWSZE coś tam znajdę. Tym razem kilka strzałów było niezłych. Tekstów na ich temat spodziewajcie się niedługo. Nawet nie będę podawał tytułów, tylko wrzucę foto dla zaostrzenia apetytów. O!

komiksybfk13
Dzięki raz jeszcze wszystkim za przybycie, pomoc, wsparcie, palenie, picie i spanie. Do zobaczenia za rok!

Advertisements

3 responses to “Krótka i niekompletna relacja z Bałtyckiego Festiwalu Komiksu 2013.

  1. Moim zdaniem hitem festiwalu w kategorii „Tak Złe, Że Aż Dobre” był crossover z lat 90. „Deathmate” (Image i Valiant), o którym chłopaki podczas prelekcji o Liefeldzie mówili, że doprowadził do upadku wydawnictwa Valiant, a którego fragmenty sprzedawał u siebie Kuba (miał kilka egzemplarzy). Nabyłem, ale nie czytałem. Wygląda rzeczywiście niszczycielsko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s