Cobra Enemy v.1 (G.I.Joe, Hasbro 1982/83)

cobraenemy1
Autor: Marcin Zimakowski
W dzisiejszym odcinku na warsztat idzie słynny „niebieski żołnierz Cobry”. Dla wielu miłośników marki G.I.Joe właśnie pod taką nazwą postać ta przez długi czas figurowała. A może figuruje do tej pory? Żołnierze ci, do czasu sformowania bardziej wyspecjalizowanych jednostek, stanowili praktycznie jedyną formację zbrojną Cobry. W komiksie zwano ich sporadycznie Viperami, w światku anglojęzycznych fanów zazwyczaj tytułuje się ich po prostu Cobra Troopers (w swobodnym tłumaczeniu „piechociarze”). Skąd taka dziwna niekonsekwencja w nazewnictwie?

cobraenemy2
To dlatego, że na rynku figurka ukazała się pod dość problematycznym pseudonimem Cobra – The Enemy, czyli wróg, przeciwnik. A już w zupełnie łopatologicznym znaczeniu „ten zły z którego musimy zabić”. Żołnierz organizacji o nazwie Cobra zwący się samemu Cobra? Gdyby organizacja zwała się np. Anakonda dałoby się to jakoś przegryźć, a tak wyszło małe nieporozumienie. Na szczęście później projektanci z Hasbro nie popełniali błędów tego formatu zwąc wojskowych Cobry „coś tam-Viperami”. Jest to spora ironia, bowiem niebieski piechociarz jest najlepiej rozpoznawalną postacią z Cobry obok samego Dowódcy. Nagminnie pojawia się w komiksie pełniąc tam rolę mięsa armatniego dla G.I.Joe. Podobnież jest w kreskówce Sunbow.

cobraenemy3
Natomiast w filmie pełnometrażowym Akcja G.I.Joe jest on pierwszą postacią, którą widzimy na ekranie (żołnierze skaczą na spadochronach z wielkiego powietrznego transportowca Cobry). Jako, że „Akcja” pojawiła się w Polsce na kasetach na długo zanim dostaliśmy w swoje ręce zabawki i komiksy, przypuszczam że dla wielu widok niebieskiego spadochroniarza był pierwszym spotkaniem z postacią z G.I.Joe. A jeśli nie pamiętacie spadochroniarza to może pamiętacie wartownika unieszkodliwionego przez Pythonę w tej legendarnej scenie?

Swoje pierwsze spotkanie z Piechociarzem zaliczyłem jeszcze przed Akcją i przed komiksami. Mając cztery i pół roku przywiozłem jego figurkę z Paryża jako prezent dla kuzyna. Dla siebie przywiozłem wtedy Barbecue… i do tej pory zastanawiam się czy nie powinienem był ich wtedy zamienić.
Cobra Trooper od zawsze był na mojej liście „muszę mieć” pośród ludzików. Może kiedyś…
A niby to taki zwykły szeregowiec. Z jednym jedynym Dragunovem jako wyposażeniem, w hełmie przywodzącym na myśl niemieckie stahlelmy i czarnej huście (masce) skrywającej twarz.
Na marginesie dodam, że w przeciwieństwie do zabawek i kreskówek w komiksach chusta ta (czasem kominiarka) była czerwona. Jest to bodaj najbardziej ewidentny przypadek różnic w kolorystyce komiksów. Ale o tym napiszę już kiedy indziej…

Reklamy

5 responses to “Cobra Enemy v.1 (G.I.Joe, Hasbro 1982/83)

  1. Brak mi wzmianki o tym, że była wersja 1. oraz 1.5 – wprawdzie wynika to ze zdjęcia, ale dla laika może być niejasne lub pozostać niedostrzeżone. Wersja z czerwoną szmatką była dostępna po 2000 roku, a zwłaszcza w 25th+ :).

    Odnośnie samej figurki, jako ciekawostka, właściwie ten sam moduł wykorzystano do produkcji Viper-Pilota, z rocznika 83, z różnicą emblematu – był srebrny.

  2. O problematyce wersji 1 i 1,5 pisalem Lukaszowi juz po nadeslaniu tekstu. Uznalem, ze zwyczajnie nie ma sensu powtarzac tej informacji przy kazdej opisywanej figurce, bo przeciez na swivel-arm przerobili wtedy cala pierwsza serie. W gruncie rzeczy to tylko wariacja, ja je uznaje za jedna postac. Choc wiadomo – oczka sie roznia, troszke dlonie itd Zwykla kosmetyka.
    Ale uzgodnilismy, ze przy nastepnych reckach bede juz o takich rzeczach wspominal.

    Co do modulow to potem Trooper pojawil sie tez Pytonach ale zamienili go „duszami” z Oficerem. Ogolnie calemu Patrolowi chcialbym poswiecic osobny wpis, jak i wszystkim subgrupom G.I.Joe 🙂
    Lacznie z europejska rozbudowana wersja Tiger Force 🙂

    • W sumie pytanko, czy nie byłoby warto opisać małą ewolucję konstruowania figurek z lat 1982-94 :). Czekam na kolejne części, zapowiadają się interesująco.

      • To byłby chyba mocno branżowy, ale ciekawy tekst.
        Jeśli masz ochotę, to zapraszam do współpracy 🙂

      • Czemu nie. Jeśli są jakieś zasady odnośnie wpisów u Ciebie – podeślij mi na maila. Pewnie w przeciągu tygodnia byłbym w stanie przygotować taką przekrojową „analizę” dotyczącą Joe. W sumie inne zagadnienia z tej materii, którymi Marcin się nie zajmie, też mogą wziąć na warsztat :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s