Sam & Max: Surfin’ the Highway (Steve Purcell, digital)

sammax1Autor: Łukasz Kowalczuk
Mam problem z dobrymi produkcjami na podstawie komiksów. To znaczy cieszę się, że takowe powstają, ale jednocześnie odnoszę dziwne wrażenie, że jeśli są naprawdę udane, to o pierwowzorze za bardzo się nie wspomina. Jeśli z kolei twórcy filmu lub gry popełniają knota, to krytycy na pewno wspomną o komiksowym oryginale. Nawet jeśli go nie czytali (na to, w przypadku krytyków, możemy zawsze liczyć). Zanim Psychotyczny królik Max i sympatyczny pies Sam zdobyli popularność dzięki grze Lucas Arts, pojawili się w historyjkach obrazkowych autorstwa Steve’a Purcella.
Surfin’ the Highway to zbiór zawierający prawie wszystkie odcinki ich zwariowanych przygód.

sammax1a
Drukowana wersja jest u nas trudno dostępna, można ją kupić TUTAJ. Dlatego ucieszyłem się, kiedy Comixology przeceniło cyfrową wersję. Jedno mogę wam zdradzić na początku – po lekturze chcę mieć to na papierze!

sammax2
Ten duet to jedni z niewielu policjantów, których darzę sympatią. Chociaż z tą policją to kwestia mocno naciągana. Bohaterowie działają bowiem jako Freelance Police, a więc stanowią swoistą krzyżówkę oddziału samobójczego i straży sąsiedzkiej. W związku z tym, że mają na koncie mnóstwo sukcesów, cały czas dzwoni do nich burmistrz. Sam i Max nie biorą byle jakich spraw. Odwiedzają księżyc (po prostu jadą tam swoim wypasionym wozem – kto grał w grę, ten wie o co chodzi), walczą z monstrum czającym się w super markecie czy spotykają osobliwych piratów. Małpy, szczury, potwory, obcy… łatwiej byłoby napisać czego tu nie ma. Historyjki mają odpowiednią długość (nie nużą) i wartką akcję, humor jest absurdalny, dialogi zabawne a rysunki świetne. To co podoba mi się najbardziej (i stało się również znakiem rozpoznawczym gier) to szczegóły na drugim i trzecim planie. Pisanie o tym byłoby jak opowiadanie kabaretu. Trzeba to przeczytać.

sammax3
Przygody Sama i Maksa wydawało kilka oficyn – dostajemy prawie 200 stron, w tym niemal 1/4 jest w kolorze. I, co najlepsze, nie sposób się nudzić w trakcie lektury.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to jest to fakt, że im lepiej graficznie tym gorzej fabularnie. Kiedy pojawia się kolor, a rysunki są coraz bardziej efektowne, wtedy historyjki stają się krótsze i mniej w nich smaczków a więcej prostej parodii. To pewnie za sprawą faktu, że bohaterowie Purcella stali się w pewnym momencie bardzo popularni. Finisz to już właściwie tylko pojedyncze grafiki. Są świetne, każda z nich to temat na tatuaż na plecach, ale wolałbym jeszcze coś poczytać. Rozbestwiłem się widocznie.

sammax5
W pewnej książce opisującej 500 najlepszych komiksów i powieści graficznych spotkałem się ze stwierdzeniem, że tylko dzięki jakiemuś przykremu zrządzeniu losu Sam and Max nie stało się marką na miarę the Simpsons. Zgadzam się z tym w stu procentach i polecam.

Aha, na stronie Telltale Games została opublikowana historyjka, której nie ma w recenzowanym zbiorze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s