Bravestarr 3-D (Blackthorne, styczeń – marzec 1987)

bstarr3d
Wspominałem, odgrażałem się i wreszcie udało mi się napisać tekst na temat komiksu 3-D. Na dodatek zrobionego na nie byle jakiej licencji. Nie było łatwo, ale po kolei…

Przygody kosmicznego szeryfa to była jedna z moich ulubionych kreskówek w latach dzieciństwa. Była emitowana w jednym z niemieckich kanałów w ciągu tygodnia, nieco po południu. Nie jestem pewny, ale chyba otwierała pasmo kreskówek. Jedna z najlepszych czołówek wszech czasów, nawet w języku niemieckim!

Dla niezorientowanych. Rzecz dzieje się głównie na pustynnej planecie New Texas. Było to galaktyczne zadupie, dopóki nie odkryto złóż cennego Kerium. A tam gdzie cenny kruszec, tam i korupcja, bandyci, morderstwa, gwałty… dobra, zapędziłem się. Gwałtów i morderstw nie ma, bo na straży porządku stoi Bravestarr przywołujący moce dzikich bestii. Ciekawostka znaleziona na wiki: pomysł na serię powstał dzięki postaci Texa Hexa wymyślonej na potrzeby serialu Ghostbusters (nie tego, TEGO). Zainteresowała do tego stopnia Lou Scheimera, że zaczęto budować wokół niej całą resztę!

Jak prezentuje się trzeci wymiar w zeszycie z połowy lat 80.?
Zacznę od tego, że wydawnictwo Blackthorne używało ciekawego chwytu w reklamach i zapowiedziach komiksów serii 3-D. „[tu jeden z tytułów] in 3-D – 32 three dimensional pages with full color, laser scanned covers.” Wszystko się zgadza, ale na pierwszy rzut oka czytelnik był gotów pomyśleć, że historyjka jest w kolorze. Tymczasem kolorowa jest tylko okładka, 32 strony zawierają dużo reklam (to akurat żadna niespodzianka) no i sam efekt, pisząc delikatnie, nie powala na kolana. Ujmując rzecz wprost – głowa napierdalała mnie po pierwszym numerze tak, że drugi czytałem już bez okularów. Nie wiem czy to wina samych okularów. Nie sądzę, żeby te zakupione na Allegro były gorsze od dodawanych do każdego egzemplarza przez wydawcę.

bravestarr3
Nie jest to lektura wymagająca. Zarówno pod względem scenariusza jak i rysunku Bravestarr 3-D przypomina Annuale – wydawane głównie na rynku brytyjskim kompilacje ilustrowanych opowiadań i komiksów przeznaczone dla młodszego czytelnika. W numerze pierwszym dzielny szeryf odpiera atak zbójów, w drugim odcinku wspomina pojedynek ze swoim końskim kompanem 30/30. Na końcu mamy morał – podany w łopatologiczny sposób zupełnie jak w animowanym pierwowzorze.

bstarr2
Bardzo chciałbym napisać coś dobrego o tym komiksie, ale uczciwość mi na to nie pozwala. Historyjki są kiepskie, 3-D jeszcze gorsze a okładki wcale nie wyglądają jak „full color laser scanned”. Kierowanie się nostalgią nie zawsze popłaca. Mam nadzieję, że również wydane w „trójwymiarze” Transformers, Robotech czy G.I.Joe są lepsze, bo mimo bólu głowy wywoływanego lekturą takich wynalazków, fajnie by było je sprawdzić.

atom-baner

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s