Festiwal Filmowy Kocham Dziwne Kino (relacja)

Dzień pierwszy
Autor: Michał Felcenloben | Zdjęcia: Natalia Salamon
Druga edycja Festiwal Filmowego Kocham Dziwne Kino właśnie dobiegła końca.
Środek lata w Pabianicach, mieście-sypialni polskiego Detroit, okazał się idealnym terminem dla organizatorów. Frekwencja dopisała i śmiało można napisać o klęsce urodzaju. Kameralne kino Tomi pękało w szwach, a nowo wybudowana mała sala nie była w stanie pomieścić wszystkich widzów piątkowego pokazu pozakonkursowego, więc nie obyło się bez dostawiania siedzeń oraz walk o schody. Pamiętam zamieszanie wokół Watahy i byłem ciekawy jak udał się polski film z zombiakami. Za mało żywych trupów, chociaż wiem że apokalipsa była tylko tłem dla historii. Technicznie bez zarzutu no i plus za kolorowego busa oddziału specjalnego. Bardzo lubię klimaty chorób psychicznych, zamkniętych zakładów, psychotropów i orbitoklastów wystających z oczodołów, więc Tomir Dąbrowski ze swoim Paragnemonem trafił w mój gust. Piątkowy pokaz to również przyjemna komedia Piotrek 13go oraz fajne, ale mało dziwne Red Water.

Drugi dzień
W sobotę w samo południe rozpoczął się drugi pokaz pozakonkursowy. Z powodu wysokiej frekwencji imprezę przeniesiono do głównej sali kina Tomi. Na pierwszy ogień idą krótkie filmy, które w zasadzie zlały mi się w jedną całość. Historia kapci czy dramat przedstawiciela klasy pracującej, któremu studentka odmawia zapłaty za wykonaną usługę, proponując talerz rozgotowanego spaghetti jakoś szczególnie mnie nie ruszyły. Może byłem zbyt zmęczony wczesną godziną albo przed-seansową rozgrzewką w pobliskim parku, żeby ogarnąć te filmy. W każdym bądź razie obudził mnie dopiero mocny i zaskakujący Zapętlony Wyrok. W samą porę, bo ostatnim i najmocniejszym punktem tego bloku było Battle City. Tak jest, tytuł nieprzypadkowy. Jest to filmowa adaptacja kultowej- w pełnym znaczeniu tego słowa- gry Battle City, czy jak kto woli NESowo-Pegasusowych czołgów. Jest idealnie, śmigające po makiecie miasta modele czołgów, eksplozje, pełnowymiarowe atrapy pancernych pojazdów oraz bohaterski oddział z jednym, pozornie prostym zadaniem- chronić orzełka. Jest humor, jest dramat, są łzy. Tego mi właśnie brakowało. Twórcy bezlitośnie zagrali z nostalgią za czasami wczesnego dzieciństwa i dołożyli jeszcze świetne efekty specjalne. Jeden z najlepszych filmów festiwalu, szkoda że nie powalczył o główną nagrodę, czyli statuetkę Złotego Mola.

Na szczęście w konkursie wystartował równie fajny film, a mianowicie Szpadel: Zemsta Kaprawego Boga. Cudownie zły film pełen krwi, flaków i wszystkiego co najlepsze w najgorszym. Jest to niecałe piętnaście minut zła w postaci tytułowej klątwy zbierającej krwawe żniwo. Więcej nie ma co pisać, to po prostu trzeba zobaczyć. Produkcja grupy DedFfly Prodakszynz to zdecydowany numer jeden festiwalu. Dalej było już trochę mniej brutalnie, ale wcale nie lekko.

Zagrany bez słów Salonfahig to kawał mocnego bijącego w mózg kina podobnie jak niepokojący film Konrada Domaszewskiego, Ile stopni ma ciepły głos? oraz perełka w postaci poklatkowej animacji Stoliczku, nakryj się. Kolejnym jasnym punktem była Lodówka, w której jedną z głównych ról (godną Złotego Mola) zagrał nieco wychudzony Fabio w kowbojskim kapeluszu. Pierwszą część pokazu konkursowego zakończyło M-Magia Miłości, który ostatecznie wygrał nagrodę publiczności. Podczas seansu zabrakło tylko grajka zasuwającego na pianinie. Film może mało dziwny, ale na tyle dobry że reżyser wyjechał z Pabianic bogatszy o nagrodę jury.

DSCF1275
Drugą część pokazu konkursowego rozpoczęły animowane i całkiem zabawne Potencjalne Problemy Dozorcy Mariana, któremu organizatorzy festiwalu słusznie przyznali Złotego Mola. Po Dopiąć Swego, późniejszego laureata nagrody publiczności, zrobiłem sobie krótką przerwę i udało mi się zobaczyć dwa ostatnie obrazy, czyli Klatkę 44 (owacja na stojąco od jakiegoś śliniącego się na widok kobiety kolesia) oraz Sumienny i Skrupulatny, o którym niewiele mogę napisać.

Impreza niezwykle udana, ludzi było tyle, że zabrakło kart do głosowania. Dużo śmiechu, sporo rycia mózgu i luźna atmosfera sprawiły, że z niecierpliwością czekam na kolejną edycję Kocham Dziwne Kino.

964171_617951614903885_267908715_o

Reklamy

One response to “Festiwal Filmowy Kocham Dziwne Kino (relacja)

  1. „Kolejnym jasnym punktem była Lodówka, w której jedną z głównych ról (godną Złotego Mola) zagrał nieco wychudzony Fabio w kowbojskim kapeluszu.” Dzięki. Miło się takie recenzje czyta. Zespół QFAT.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s