Beast Wars: Transformers, czyli skąd się wzięły dwa księżyce?

bw1
Autor: Jakub Milszewski
Miałem jakieś wczesne naście lat, kiedy Polsat pozytywnie zaskoczył mnie dwiema seriami animowanymi, które emitował w weekendowe poranki. O ile seria Spider-man była sprawdzonym już hitem, tak Beast Wars było nowością. Trochę się dziwię, że niewielu z moich rówieśników ów serial pamięta.

bw2
W Hasbro wszystko stało się jakoś od końca. W połowie lat 90. ukazała się seria zabawek zatytułowana Beast Wars. Nie sprzedawała się zbyt dobrze. Trzeba było zatem wykombinować coś, co wypełniłoby sklepy setkami rozwrzeszczanych bachorów kategorycznie żądających od swoich staruszków zakupu całej kolekcji. Oczywiście, można było wykupić czas antenowy w prime-time, zainwestować w efektowne reklamy itp., ale to nie byłoby wystarczająco efektowne i efektywne. Kolekcję action figures wspierać miał zatem animowany serial, który spisał się więcej, niż dobrze. Beast Wars: Transformers (ja będę używał w odniesieniu do serialu tylko pierwszego członu właściwego tytułu) nie tylko podniósł wyniki sprzedaży, ale i przebił popularnością zabawki, stając się podstawowym produktem nowego sektora uniwersum Transformers.

bw3
Producenci wiedzieli, że muszą zrobić serial, który będzie inny, niż dotychczasowe animowane przygody robotów. Zdecydowali się więc na nowatorską (i drogą) w 1996 roku technikę animacji komputerowej i zatrudnili dwóch scenarzystów, którzy z Transformers nie mieli zbyt wiele wspólnego, a maczali wcześniej palce m.in. w sukcesach He-mana i The Legend of Zelda: Boba Forwarda i Larrego DiTillio.

bw4
Forward i DiTillio nie bardzo rozumieli świat zmiennokształtnych robotów, bo też nie byli jakimiś specjalnymi fanami. Znali podstawowe fakty, mniej więcej na takim poziomie, jak ja: są dwie podstawowe grupy robotów, poszczególne postacie są wielkie i zamieniają się najczęściej w samochody, pochodzą z kosmosu itp. Na tej podstawie powstało Beast Wars, choć Forward i DiTillio działali w dużej mierze na ślepo. Z początku nie wiadomo, czy fabuła dzieje się w przyszłości, czy przeszłości, czy na Ziemi, czy innej, bliżej niezidentyfikowanej planecie. Niby z jednej strony jakieś Stonehange, w jednym z odcinków pojawia się człekokształtny, z drugiej strony dwa księżyce… Nie wiedzą tego widzowie, nie wiedzieli tego też twórcy. Forward opowiadał, że dwa księżyce były pewnym zaworem bezpieczeństwa: „Pomyśleliśmy, że jeżeli kiedyś dojdziemy do wniosku, że akcja toczy się na Ziemi, wymyślimy jakiś sposób, żeby jeden księżyc wysadzić. I tak zrobiliśmy.”

bw5
Niemniej jednak podstawowe założenia fabularne serii były proste i znane fanom oryginalnych Transformerów: na obcej planecie lądują przypadkowo dwie wrogie sobie grupy robotów: dobre Maximale, którym przewodzi Optimus Primal, i złe Predacony pod przywództwem Megatrona. Jedni i drudzy walczą ze sobą przy każdej nadarzającej się okazji, dodatkowo kombinują, jak się z owej planety zerwać. No i oczywiście Predacony chcą zawładnąć wszechświatem, podczas kiedy Maximale czują się w obowiązku służyć wolności, demokracji i bronić wszelkiego życia.

bw6
Fabuła większości odcinków oparta została na dość nieskomplikowanym, choć doskonale sprawdzającym się schemacie. Coś spada/wyłania się/ukazuje, jedni i drudzy zauważają to jednocześnie i potem piorą się o to po metalowych pyskach. Gdzieś w tle toczy się jednak poważna historia – bohaterowie (i to nie ci główni) odkrywają, że planeta nie jest pozostawiona sama w sobie, że są tu kosmiczni bogowie (właściwie to po prostu kosmici, ale przedstawieni w iście boski sposób), że są sposoby ucieczki. Przez to postaci zaczynają mieć własne interesy, własne sprawy i generalnie żyć własnym życiem. Zawiązują się niespodziewane sojusze i robi się naprawdę ciekawie. Oczywiście są wyjątki. Być może zależy to od scenarzysty, może od reżysera danego odcinka, ale jeśli ogląda się je wszystkie jednym ciągiem, łatwo jest zauważyć zmiany: jedne odcinki potraktowane są bardziej kreskówkowo i nie mam tu na myśli grafiki: postacie rzucają bowiem tekstami głupszymi niż zwykle, zanim pobiegną chwilę przebierają nogami w miejscu, a zanim spadną – zatrzymują się w powietrzu. A jeśli zobaczycie odcinek, który zaczyna się od sceny, w której Dinobot i Rhinox zbierają fasolki, możecie od razu przełączyć na następny. Tutaj jestem w obowiązku zaspojlerować, żeby ustrzec was przed tym, co następuje w ciągu kolejnych dwudziestu paru minut: Rhinox zostaje zatruty przez Predacony, Maximale wyruszają do wrogiej bazy po odtrutkę. Kiedy są w sytuacji beznadziejnej ratuje je Rhinox, który po zjedzeniu fasolek strzela z tyłka (sic!) wprost w Megatrona. Opisałem to po to, żebyście nie musieli tego oglądać. Bądźcie wdzięczni.

bw7
Poza tym jednym odcinkiem poziom jest całkiem równy, czasami jest fajniej (Rattrap śmigający po bazie Maximali na desce surfingowej), czasami mniej, ale zawsze jest dobrze. Co może boleć, to że momentami kuleje grafika. Widać, że ekipa pracowała przy dość przestarzałej z dzisiejszej perspektywy technologii, mając też do dyspozycji niewielki budżet (nie spodziewajcie się efektów na poziomie Pixar). O ile roboty wyglądają spoko, to lokacje są dość biedne, a część zwierzęcych postaci bohaterów jest żenująca. I tu nie będzie niespodzianki – najbardziej zajebiście wyglądają dinozaury (Dinobot i Megatron), zdecydowanie najgorzej koty (Cheetor i Tigatron). Projektanci chyba wzorowali się na jakichś mocno upośledzonych reprezentantach gatunku, o ile tacy istnieją.

bw8
Skoro już przy postaciach jesteśmy: serial kierowany jest przede wszystkim do młodych widzów, dlatego obowiązuje smutny jak cholera podział na dobrych i złych. Źli są bardzo źli, są przy tym zdradzieccy, zawistni, zazdrości, lubują się w przemocy. Do tego są tępi do nieskończoności. Dobrzy są za to wyważeni, spokojni, sprawiedliwi i tak dalej, aż do porzygu. Schemat urozmaica moja ulubiona postać: Dinobot. Z natury zły, przystaje jednak z dobrymi, jest honorowym żołnierzem, ale lubi komuś przywalić. Do tego zajebiście się drze przy transformacji. Część postaci jest sama w sobie zwyczajnie nudna, ale – jak zauważył DiTillio – z racji tego, że jest ich niewiele, muszą ewoluować. I tak się dzieje. Z czasem u każdego z bohaterów uwypukla się jakaś główna cecha i relacje między nimi robią się ciekawe. I tak na przykład Rattrap i Dinobot najchętniej by się pozabijali, Tarantulas robi za szalonego naukowca, Waspinator dla odmiany jest kompletnym debilem, a u Rhinoxa ujawniają się mistyczne talenty.

bw9
Nie wiem, jak w Polsce na Beast Wars zareagowali fani Transformerów. Za wielką wodą początkowo było grubo, na głowy Forwarda i DiTillio spadały gromy za profanację klasycznego świata wielkich robotów. Zmian było bowiem sporo. Najbardziej transformerowych geeków wkurzyło, że postacie nie zamieniały się w samochody czy inne machiny. Na to nie pozwalały same postacie, a przecież serial wspomagał sprzedaż action figures stworzonych przed samymi animacjami. Twórcy zdecydowali się zatem na formy zwierząt i dinozaurów. I teraz wyobraźcie sobie, że ulubieniec wszystkich – ultranudny Optimus Prime – w telewizyjnej serii nie jest wypasioną ciężarówą, tylko gorylem, Optimusem Primalem (czyli Naczelnym). Jednak wszyscy ci, którzy rzucali klątwy na ekipę od Beast Wars, wkrótce spasowali. Jak przypomina sam Bob Forward, przekonanie ich do siebie zajęło jakieś trzy odcinki. W końcu seria znalazła uznanie w oczach nawet najbardziej ortodoksyjnych fanów Transformers, a scenarzyści też nie omieszkali kilka razy puścić do nich oczko w pierwszym sezonie: wyjaśnili więc, dlaczego mamy do czynienia z Maximalami i Predaconami (jako swojego rodzaju spadkobiercami Autobotów i Decepticonów). W jednym z odcinków pojawia się nawet Starscream, który opanowuje ciało Waspinatora. Wprawne oko i ucho dostrzeże jeszcze kilka nawiązań do innych dzieł popkultury. Beast Wars przypadło też do gustu krytykom, a Clyde Klotz (production designer) dostał nawet nagrodę Emmy.

bw10
Żeby nie silić się na nikomu niepotrzebne długie podsumowania napiszę tylko, że pierwszy sezon Beast Wars jest na tyle dobry, żeby zachęcić do obejrzenia drugiego. A drugi – coś mi się zdaje – jest jeszcze lepszy, obejrzałem już kilka odcinków i wiem, że dzieje się grubo. O tym jednak kiedy indziej, tymczasem wszystkich zachęcam do posadzenia tyłka przed kompem, otwarcia napoju w puszce i obejrzenia serialu. Co więcej, jeśli któryś z czytelników posiada zupełnie przypadkiem syna, niech posadzi malca obok siebie. Będziecie obaj mieli zabawę.

bw13
Na samiuśki koniec praktyczne info: wszystkie odcinki dostępne są w wersji angielskiej na youtube. Nie jestem pewien, czy można gdzieś w sieci znaleźć wersje z polskim lektorem albo chociaż napisy, warto pewnie jednak poszukać. Jeśli ktoś się wkręci, może też wypatrywać na eBay’u amerykańskich lub australijskich wydań na DVD. Polecam szczególnie te drugie, są wzbogacone choćby o wywiady z twórcami. Do kompletu możecie sobie dorzucić np. serie komiksowe wydawnictw BotCon, IDW albo Dreamwave. Postaram się do nich dogrzebać, jak już mi się to uda, dam znać, czy warto. Tymczasem: endżoj Beast Wars.

bw12
Beast Wars: Transformers
aka Beasties (w Kanadzie nie można używać słowa „wojna” w tytułach programów dla dzieci)
aka Kosmiczne Wojny
Stany Zjednoczone 1996-1999
Wydanie DVD (Region 1): Shout!Factory

Reklamy

3 responses to “Beast Wars: Transformers, czyli skąd się wzięły dwa księżyce?

  1. Oglądałem to i nie bardzo ogarniałem, jak to się stało, że oni tam sobie walczą. Pierwszy odcinek obejrzałem dopiero jakiś czas temu, nie pamiętam już, gdzie, ale dam sobie paznokcie poobgryzać, że był z lektorem.
    To całkiem niezła propozycja na wieczorynkę, z racji dostępności nie będzie problemu z puszczeniem na telefonie.
    Przyjemnie się czytało i przypominało te czasy, kiedy serialik leciał w telewizji.

  2. Jako dzieciak siedziałem sporo przed emisją i czekałem żeby nie przegapić czołówki. Nawet mam zalegającego gdzieś w szafie/kufrze (niestety już niekompletnego) Optimusa z tej serii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s