Duckbots #1-2 (Blackthorne, luty-kwiecień 1987)

duckbots1
Autor: Łukasz Kowalczuk
Kupiłem te dwa zeszyty trochę na oślep, w ramach kompletowania różnych zoomorficznych wynalazków sprzed lat. Podejrzewam, że nie skusiłbym się, gdyby cena była wyższa.

Spodziewałem się kolejnej drużyny zwierzoludzi walczącej ze złem i spotkała mnie miła niespodzianka. Tytułowe Duckbots nie są kolejną ekipą z misją uratowania świata od zagłady. One niosą zagładę. Twórca tych gigantycznych robotów zostaje wyśmiany przez wojskowych ignorantów i postanawia się zemścić programując wgrywając Kaczkom program zniszczenia. Sprzeciwić im się może tylko Mr. Wonderful – archetypiczny blondyn w trykocie. Ciągu dalszego możecie się domyślić.

duckbots2
Rozpoczyna się destrukcyjny pochód Kaczkobotów (?), z których każdy ma właściwą sobie moc i charakter – poza rozmiarem i złą naturą nie różnią się więc specjalnie od innych ekip z lat 80. Lasery strzelają, budynki się walą, armia knuje jak wyjść z sytuacji. Nie dane mi było jednak poznać zakończenia historii, bo ukazały się zaledwie dwa numery. Czyta się to momentami sympatycznie, niby wszystko jest na swoim miejscu, jednak brakuje scen, które bym zapamiętał. Można odnieść wrażenie jakby spółka Palfreyman/Gillen została wynajęta przez Blackthorne, żeby po prostu zrobili coś przyzwoitego i już. W pewnym momencie musiało chyba zabraknąć pary. Pierwszy odcinek ma 26 stron, drugi jedynie 17.

duckbots3
Rysunki Chasa Gillena są niezłe, widać solidny warsztat. Nic dziwnego – Gillen doskonalił klasyczną cartoonową kreskę od lat 70, choć podejrzewam, że robił to głównie w prasowych ilustracjach (nie ma za wielu komiksów na koncie). Kolejny punkt należy się dla niego za liternictwo. Mam zboczenie na tym punkcie (nawet najlepszy komputerowy font nie zastąpi ręcznie wpisywanych literek!) i Duckbots są przykładem bardzo rzetelnego podejścia do tematu.
Kompletnie nie przeszkadza mi brak koloru, ale irytuje jeden fakt. W bardzo wielu miejscach komiks przypomina kolorowankę dla dzieci. Na wielu stronach w ogóle nie wykorzystano szarości (tam gdzie się pojawiają efekt jest fajny – prosty raster o różnym zagęszczeniu).

duckbots-front-2
Duckbots daleko do uroku, dajmy na to, historyjek z Kaczogrodu. To niestety przeciętny komiks – o wiele lepszy od wielu tytułów z Blackthorne, ale nie na tyle dobry żeby doczekać kolejnych numerów. Pomysł nie był zły, ale potencjał nie został wykorzystany. Czegoś tu zabrakło. Rzecz tylko dla fanów gatunku – miłośników ptactwa i średnich amerykańskich komiksów z mniejszych wydawnictw.

atom-baner

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s