Camelot 3000 (DC, hc 2008)

c3000okladka
Autor: Łukasz Kowalczuk
Dziś pora na mniej znaną klasykę. Camelot 3000 z Detective Comics ukazywał się pierwotnie w pierwszej połowie lat 80. Owoc współpracy Mike’a W. Barra (kompletnie mi nieznanego) i Briana Bollanda (dla odmiany, znanego chyba większości czytelników) jest ważnym tytułem z wielu względów. Była to pierwsza historia wydana w nowym formacie maksi-serii – przeznaczona do sprzedaży w ramach direct market, czyli sieci branżowych sklepów zakupujących towar bezpośrednio od wydawcy. To również pierwsze naprawdę duże amerykańskie dzieło Bollanda, który już w trakcie jego realizacji był doświadczonym twórcą – szlify zdobył oczywiście na łamach 2000 AD.

3035708-camelot_3000
Wydanie, o którym piszę to Deluxe Edition. W obwolutę z efektowną okładką Bollanda zapakowano wszystkie dwanaście zeszytów. Twarda oprawa ze złotymi nadrukami przypomina stare wydania lektur szkolnych i nie jest to w żadnym wypadku zarzut. Podoba mi się.

Wstęp Barra jest świetny. Dowiedziałem się wszystkiego, czego powinienem, a wypada zaznaczyć, że niewiele wiedziałem przed lekturą. Do zakupu zachęcił mnie tytuł (wszystko z taką liczbą w nazwie ma u mnie plus na starcie), rysownik oraz idea przeniesienia Artura i spółki w bardzo daleką przyszłość. Barr uniknął napuszenia i napisał tekst ze świadomością tego, że wielu ludzi może po prostu nie znać tego komiksu. Na końcu dostajemy jeszcze bonus w postaci szkiców i konceptów. Jeśli chodzi o kwestie edytorskie, czytelnik jest dopieszczony.

c3000-5
W roku 3000 Ziemia staje na skraju przepaści. Inwazja bezlitosnych kosmitów z dziesiątej planety od Słońca może być pierwszym i ostatnim kontaktem z pozaziemską cywilizacją. Na ratunek przybywa przebudzony Król Artur i jego Rycerze. Mamy więc do czynienia z fantasy w nowoczesnym kostiumie. Niby nic nowego, ale rzecz jest bardzo dobrze napisana. Barr potraktował mit arturiański na swój sposób i nie ograniczył się tylko do wyposażenia Rycerzy w lasery. Dzięki modelowi dystrybucji (wspomniany direct market), autorzy nie byli ograniczeni wymogami Kodeksu. W szeregach drużyny Okrągłego Stołu pojawia się mężczyzna w ciele kobiety, monstrum z kolonii karnej, romans Lancelota i Ginewry ma ciekawy przebieg…

c3000tristan

Oczywiście obraz skorumpowanego, zepsutego do szpiku kości świata nie był wówczas niczym nowym, ale nie w komiksach z tak dużego wydawnictwa jak DC. Zwykli ludzie również bez ataku obcych mają pod górkę na planecie rządzonej przez kilku dyktatorów. Autorzy nie zostawili suchej nitki na światowych przywódcach

c3000kor
To jeszcze nie jest Bolland z Zabójczego Żartu, ale jest dobrze. Realistyczny styl i więcej niż solidny warsztat, fajnie zaprojektowane postacie (czuć ducha lat 80.) – nie tylko fani starszej szkoły będą zachwyceni. Gdybym miał to z czymś porównać, to do głowy przychodzi mi John Byrne. Na szczęście nikt nie pokusił się o retusz kolorów, dzięki czemu są one jednolite, „chamskie” i nadal doskonale pasują do historii. Jeśli ktoś lubi błyskotki, to zawsze ma WKKM. Jedynie kolory okładek zostały zrekonstruowane. Na okładkach widać zresztą pełnię możliwości Bollanda. Amerykański cykl wydawniczy nie pozwolił mu w pełni rozwinąć skrzydeł – pierwotnie kolejne numery zaliczały opóźnienia, a za tusz odpowiadało na przestrzeni serii trzech ludzi.

c3000-9
Camelot 3000 jest jedną z najważniejszych zapowiedzi tego, co stało się z komiksem superbohaterskim w 1986. Nie było to jeszcze dzieło na miarę Watchmen, ale zwiastowało nadchodzące zmiany. Wszystko jest tu na swoim miejscu. Bohaterowie z krwi i kości, wciągająca i efektowna historia, dobre rysunki, fajne dodatki. Czy potrzebujecie jeszcze jakichś powodów, żeby sięgnąć po Camelot 3000? A tak, zapomniałem, to wydanie kupiłem za połowę ceny w Multiversum. Niestety, teraz za tę kwotę możecie nacieszyć się jedynie wersją w miękkiej oprawie. A jeśli papier jest wam w ogóle obojętny, to zajrzyjcie na Comixology. Niezależnie od formatu – warto! 5- w skali szkolnej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s