Thorgal tom 1 (Hachette). Tak, dobrze widzicie…

Autor: Kamil Giedrys
Wiking z kosmosu, czary i magia, Majowie, technologie przyszłości i tym podobne, czyli Thorgal szturmuje kioski i kieszenie komiksowych Januszów (z góry przepraszam wszystkich Januszów, którzy po prostu mają na imię Janusz). Jak po każdej interesującej kolekcji, spodziewamy się niezapomnianej frajdy z kompletowania jej części oraz bombastycznych dodatków (najlepiej figurki Kriss de Valnor w skali 1:1). Tym bardziej jeśli chodzi o tak kultowego bohatera jak Thorgal.

DSC_0131
Po sukcesie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, która w dużej części stanowi odgrzewane kotlety, czasem bardzo niestrawne, Hachette sięgnął po trochę inny materiał, lecz jakże ważny dla polskich komiksiarzy. Każdy na początku swojej przygody z komiksami trafił na bohatera Rosińskiego i Van Hamme’a. Pewnie też zamysłem wydawcy serii było uderzenie w nutę nostalgii.

DSC_0144
Wraz z tym specyficznym powrotem do kiosków otrzymujemy starą historię w nowej okładce oraz z masę dodatków: plakaty, grafiki, kulisy kreacji i „Ekskluzywną dokumentację napisaną przez ekspertów Thorgala”. Wszystko zapakowane w ogromny karton. Sprzedawcy dostając takiego potwora, zazwyczaj zginają go w pół, żeby nie zasłaniał 20 innych gazet na półce lub – w gorszym przypadku – jedynego źródła światła w kiosku. Pierwszy numer kosztuje 9,90 zł – oczywiście jest promocyjny. Tak jak w przypadku innych serii dostajesz kawałek żagla lub szczękę dinozaura, aby się dowiedzieć, że następny numer będzie kosztował już 29,90 zł. Rodzice nie dadzą Ci pieniędzy na takie drogie pierdoły, więc nigdy nie zbierzesz dinozaura świecącego w ciemnościach, ale za to przechodzisz pierwsze załamanie nerwowe w życiu poznając znaczenie zwrotu „zrobić kogoś w chuja”. Wydawca nie ułatwia zrozumienia faktu, że następny numer będzie kosztował 19,90, a reszta 29,90. Tego dowiesz się w przyszłości, gdy pani kioskarka powie: „Przepraszam, ale jeszcze 20 zł.”

DSC_0139
29,90 To dużo, ale spotkałem się z opinią, że bogate wydanie ma zrekompensować cenę. Na starcie otrzymujemy album w twardej oprawie. Tylko, że sam komiks jest mniejszy od wydania Egmontu (o jakiś 1 cm). Samą okładkę tworzy czerwona grafika przedstawiająca Thorgala i zmniejszona oryginalna okładka, co wygląda źle. Wnętrze jest wierną kopią wydania Egmontu, z tą różnicą, że dodano osiem stron o „kulisach Thorgala”. Mamy tam streszczenie historii, którą przed chwilą przeczytaliśmy (na wypadek gdyby można byłoby zapomnieć, trochę jak w „Memento”) wraz z kilkoma informacjami o publikacjach i pierwszym wydaniu.

DSC_0128
Trzy strony na temat kulisów powstania komiksu, co robił Rosiński przed jego wydaniem itp. Padają tam takie stwierdzenia jak „w tamtych czasach Europa jest politycznie i kulturalnie podzielona, na części zachodnią – kapitalistyczną i blok wschodni – komunistyczny”, „Rysownik wkrótce potwierdzi tę graficzną skuteczność tworząc Thorgala. Gdyż chociaż Rosiński uwielbia swoją ukochaną Polskę, marzy, by któregoś dnia tworzyć dla wydawców zachodnich.”, „wesoła grupa studentów złożyła się i podarowała mu piękną pamiątkę”. Jednym słowem mamy do czynienia z tłumaczeniem tekstu, który docelowo był przeznaczony dla czytelnika nie znającego historii Europy, prawdopodobnie dziecka. Pod koniec umieszczono dwie strony o postaciach, czyli Thorgalu i Gandalfie Szalonym, co znów stanowi streszczenie komiksu. Autorzy nie mogą zdradzić dalszych losów głównego bohatera w jego życiorysie, więc dzielą się z nami takimi smaczkami jak okoliczności w których zyskał bliznę na policzku ( czyli pierwsza strona komiksu) oraz strzelają spoilera na temat dalszych losów Gandalfa Szarego. Na koniec otrzymaliśmy biografie Rosińskiego. Niestety „Eksperci Thorgala zbytnio się nie wysili i zawiedli mnie jako fana Thorgala.

DSC_0147
Pozostałe dodatki to plakat z Thorgalem który strzela z łuku, „grafika” z Thorgalem machającym mieczem, ankieta, oferta prenumeraty oraz reklama całej serii. Sama super grafika jest kiepskiej jakości i wydaje się nadawać tylko do zapakowania w „teczkę na wyjątkową kolekcję grafik”, którą otrzymamy w jednym z następnych numerów. Plakat jest duży i porządnie wykonany, spokojnie można go nazwać fajnym i moim zdaniem jest najmocniejszym dodatkiem. Nagromadzenie „gratisów” powoduje, że po kilku numerach możemy cały dom wykleić grafikami i wzbudzić niepokój u najbliższych.

DSC_0151
Podsumowując, od trzeciego numeru będziemy otrzymywali w cenie 29,90 dużo papieru i komiks Egmonta z oszpeconą okładką i infantylną wkładką dotyczącą „kulis Thorgala”. Co jest śmieszniejsze w cenie 20 zł, a czasem nawet dużo taniej możemy sobie kupić ten komiks na allegro w lepszym wydaniu, bez bzdetów. Ten skok na kasę jest obmyślany pod kątem ludzi, którzy nie wiedzą, że można kupić Thorgala w księgarni lub internecie. Januszów, którzy kiedyś czytali Thorgala i chcą wrócić do swojego bohatera, kupując komiks w kiosku, a także dzieci, które go jeszcze nie znały. Zresztą w to drugie wątpię, gdyż dzieci w dzisiejszych czasach wolą seks i narkotyki (dziwne, że wydawca nie stara się emanować cyckami, które ścielą się gęsto na stronach przygód naszego bohatera).

DSC_0148
Zapominając o tej sprytnej rączce, która sięga do naszego portfela, jest to wciąż Thorgal, czyli świetna historia, która trzyma poziom przez całą ogromną serię. Co najważniejsze, ile byśmy psów na kolekcjach nie wieszali, dzięki takiej dystrybucji do kiosków wracają półki z komiksami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s