51. Death’s Head II and the Origin of Die-Cut #1-2 (Marvel UK, sierpień – wrzesień 1993)

Zanim zacznę się pastwić nad „dziełem” spółki Dakin/Royale, wyjaśnię kilka rzeczy. Marvel UK wystartowało w 1972 roku jako imprint Domu Pomysłów zajmujący się przedrukami amerykańskich komiksów na rynek brytyjski. Z upływem lat zaczęto wydawać historyjki autorów z Wysp. Wikipedia powiedziała mi, że w redakcji pracował nawet gość, który potem zrobił karierę w Pet Shop Boys. Łał. Śmierciogłowy Drugi to cyborg łowca nagród – następca Śmierciogłowego Pierwszego stworzonego przez Simon Furmana (recenzowane tydzień temu Brute Force). W powstanie tej postaci zaangażowani byli uznani autorzy – Dan Abnett oraz Liam Sharp. Niestety, chyba nie mieli czasu i za recenzowany komiks odpowiadają zdecydowanie gorsi zawodnicy.

Mini-seria Death’s Head and the Origin of Die-Cut to typowy przedstawiciel komiksu super-bohaterskiego AD 1993. Takiego, w którym „nawet mięśnie mają mięśnie” (zabijcie mnie, nie mogę sobie przypomnieć czy powiedział to Frank Miller czy Alan Moore). Fabularnie (tak jak w większości tytułów Marvel UK tamtego okresu) miał to być cyberpunk, graficznie wyrób przypominający dokonania Roba Liefelda* czy Jima Lee.

Historia? No, jest jakaś. Główny bohater musi znaleźć antidotum, które pozwoli zwalczyć narkotyk zwany Perfekcją. Perfekcja zmienia ludzi w T1000. Z tą tylko różnicą, że przestają oni żyć. Przy okazji Śmierciogłowy Drugi słyszy głosy. No i jeden z owych… nie, nie, stop! Zdradzę wam za dużo. Mogę jednak napisać, że na tytułowego najemnika czekają straszliwe niebezpieczeństwa. Takie jak CZARNY KUSTOSZ!** (dobrze to przetłumaczyłem?)

Jest dynamicznie. Cały czas coś się dzieje, wszyscy biegają i walczą. Dodatkowo osoba odpowiedzialna za kolory chciała wykorzystać wszystkie możliwości jakie dawały, nowe wówczas, techniki cyfrowe. W większości przypadków powoduje to, że w ogóle nie wiem co się dzieje „na ekranie”. Oto przykładowa scena batalistyczna. Pytanie: co najbardziej chciał wyeksponować rysownik?

Właściwie nie wiem dlaczego wydawca zdecydował się na dwa osobne zeszyty. No tak, pieniądze. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że pierwszy numer miał na okładce bajeranckie srebrne tłoczenie i kosztował prawie 3 dolary + jedna reklama znalazła się w nim dwa razy (o niej już w poniedziałek)… Death’s Head II and the Origin of Die-Cut (świetny tytuł, mógłby być nieco dłuższy) to zdecydowane musiszprzeczytać dla takich komiksowych masochistów jak ja. I chyba tylko dla takich. Na samą myśl o innych seriach Marvel UK już cieknie mi ślinka. Szczególnie, że w jednej z nich główną rolę odgrywa ucieleśnienie głosu z głowy Śmierciogłowego Drugiego a inna zatytułowana jest Death Metal.

* Można się śmiać, że facet do dziś nie potrafi narysować stóp. Jednocześnie nie da się zaprzeczyć, że wywarł ogromny wpływ na amerykański (i nie tylko) komiks. Bardzo kontrowersyjna postać, postaram się wziąć na tapetę jakieś jego dokonania bo dorobek ma ogromny i często tak zły, że aż dobry.
** Następnym razem, kiedy będę miał w ręku drukowane wydanie encyklopedii Marvela, sprawdzę czy takie postaci również są tam opisane. Oby!

PS. Wygląda na to, że recenzje komiksów na stałe zagoszczą tu w soboty. Ordnung musi być.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s