Justice Machine Annual #1 (Texas Comics, 1983)

JusticeMachineAnnual
Fanom opowieści obrazkowych nie trzeba tego pisać, ale reszta może być gorzej poinformowana. Otóż superbohaterowie to nie tylko Marvel i DC. W zamierzchłych latach 80., zanim pojawili się niezależni giganci pokroju Image czy IDW, na amerykańskim rynku działały dziesiątki małych wydawców. Drukowali przygody setek trykociarzy, którzy robili swoje w cieniu kolejnych crossoverów pokroju Secret Wars. Dziś recenzja jedynego komiksu w historii oficyny Texas Comics. 1983 rok. To mój rówieśnik, ale nie będzie w związku z tym taryfy ulgowej.

Rzecz kupiłem w londyńskim sklepie Orbital za funta. Okładka jest fajna, superhero* pełną gębą. Na dodatek rysował ją podobno John Byrne (współtworzył?), nie mogę tylko znaleźć potwierdzenia w środku. Krzywdy nie ma. Maszyna Sprawiedliwości była ponoć całkiem popularna w latach 80. Wystarczająco, żeby Comico (przejęło tytuł od Texas, które z kolei przejęło go od Noble) wydało ponad 30 zeszytów! Skupmy się jednak na Justice Machine Annual. Nie tylko nazwa ekipy jest oryginalna. Michael Gustovich, sprawca zamieszania, miał mnóstwo nowatorskich pomysłów. Takich jak starszy łysy pan dowodzący bohaterami i jeżdżący na wózku.

jm1
Ok, przypomina bardziej Kingpina/Ważniaka a jego wózek to fioletowa, kwadratowa bryła bez kół. A co powiecie na super-szybkiego herosa z logo błyskawicy?

jm2
Mógłbym przysiąc, że gdzieś to widziałem. Historyjka nie jest zła. To standardowe przygody super grupy, która trafia na inną super grupę (w tym przypadku T.H.U.N.D.E.R. Agents). Tajne bazy, plany przejęcia świata, pościgi, bójki, dużo postaci. Myślałem, że w latach 80. amerykański heros przede wszystkim obijał gębę szpiegom z ZSRR, robotom z sierpem i młotem etc. A tu proszę, naziści. Na dodatek z rogatymi hełmami i papierosami palonymi przez lufkę (zwaną dawniej cygarniczką albo munsztuczkiem). Jednym i drugim należy się manto, tym razem padło na wyznawców połamanego wiatraka. Dobrze, że autorzy zdawali sobie w pewnym stopniu sprawę, jak pociesznie wyglądają tu pogrobowcy III Rzeszy. Ta pani w zbroi nazywa się Iron Maiden, jest złoczyńcą do wynajęcia.

jm3
Najlepsze hasło całego zeszytu? ULTRABLITZ OF VON GEIST!
Rysunki są na niezłym poziomie. Ich autor, Bill Reinhold, to kolejny weteran branży, o istnieniu którego nie wiedziałem. Niezły poziom to jednak nie wszystko.
W drugiej części zeszytu poznajemy Elementals. Przygody kolejnej drużyny, tym razem władającej żywiołami. O historyjce Billa Wilinghama mogę napisać to samo, co o daniu głównym. Znowu nic odkrywczego, ale lektura nie boli. Być może sprawdzę kiedyś inne komiksy z ich udziałem.

jm4
Justice Machine Annual to fajna ciekawostka dla osób, które chcą się przekonać czy niezależna superbohaterska historyjka obrazkowa mogła dorównać wysokobudżetowym produkcjom. Moim zdaniem tak. Tym produkowanym taśmowo z całą pewnością. Przecież historie pokroju Ostatnich łowów Kravena trafiają się raz na kilkadziesiąt numerów. Przyzwoita rozrywka, ale nie na tyle dobra, żeby cokolwiek zapamiętać. To nie skleroza, po prostu ten typ tak ma.
Mimo wszystko czyta się to lepiej niż polskie rzeczy w stylu Henryka Kaydana czy Orła Białego, które powstały przecież niedawno. Stwierdzam to z przykrością, bo gorąco kibicuję wymienionym projektom i nie są to moim zdaniem złe komiksy.

Na deser reklama. Słabo mi się zeskanowała. Wyszedł ciekawy efekt, zważając na jej treść. Czujecie się zachęceni?

jm5

* Wybaczcie makaronizmy, czasem trzeba. Bez obaw – na blogu nie ma i nie będzie miejsca na sformułowania typu „origin tego villaina został opisany w pierwszym trejdzie”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s